Wejście do więzienia.
Mur na lewo...
...i na prawo.
Duch w narodzie nie ginie. Nalepka na słupie naprzeciwko wejścia, odnośnie wiadomego referendum.
Na płaskorzeźbie kłębi się pięć węży, ponoć w kajdanach.
Kawałek więzienia przerobiony był na muzeum. Drzwi do izolatki. W wizjerze pokazywany był film z więźniem chodzącym po celi.
Ponuuuuro (a tak bardziej serio, to coś ciemne to zdjęcie tutaj jest... :)
Szczyt korytarza w najstarszej części budynku. Przypominam, że więzienie było nowoczesne, i wcale niepodobne do lochów...
Korytarz z wejściami do cel.
Drzwi do cel mają w tej chwili dwa wizjery, jeden dla ludzi, drugi dla aparatów. Niestety, zdjęcie też trzeba potrafić zrobić...
Ażurowa podłoga pierwszej kondygnacji.
Dolna kondygnacja.
Cele "ekskluzywne". W takiej siedział Parnell.
Panoptikon.
Nie rozumiem tej manii na kręcone schody. W więzieniu to chyba niebezpieczne...?
Tu pewnie była winda.
Cela.
Wizjer od środka wyglądał niczym oko. Ciągła obserwacja podstawą... hm, panoptikonu. I paranoi, którą starano się w więźniach wzbudzić.
Kwadratowe słoneczko. No, prostokątne.
Tutaj bardziej słoneczne.
Przypadkowo napodkany więzień.
Panoptikon w całej krasie, razem z wycieczką.
Droga... ewakuacyjna? Na pewno?
Tutaj rozstrzelano Jamesa Connella.
Jesień.