Oto nasz hotel i basen
Plaża niedaleko naszego hotelu..właściwie to plaża była dookoła nas bo hotel był na takim cyplu...co sprawiało nam niemałe problemy na początku jeżeli chodzi o orientację w terenie ;)
Oto nasze najbardziej zapamiętane drinki z Majorki. Najbardziej zapamiętane niech ktoś nie myli z najlepsze...troche lodu, dużo szczawia(patrz mięty) do smaczku cukru...i masz pyszn... znaczy drinka. No niedowiary jak my się nimi delektowaliśmy...
Oczywiście lata spędzone w Niepołomickim liceum(patrz Zamkowa naprzeciw) nie poszły na marne, bilardzik ma się teraz we krwi ;)
Widać że Piotrek swoich pięknych lat młodości również nie zmarnował tylko na nauce :)
No tu to się działo .... krążek latał w takim tempie że barman o mało dwa razy w głowe nie zarobił ;)
Jedna z naszych wypraw do aquarium w Palmie. Piękne miejsce , pełne różnego rodzaju rybek,żółwi,rekinków , poza tym mała sztuczna dżungla.Miejsce godne odwiedzenie..
Szkiełko powiększające....szkiełko szkiełko powiedz przecie, która najładniesza rybka na świecie..
Tego lepiej nie denerwować bo jak sie napuszy...a wkoło mnóstwo igiełek ma..
żółwiczek.....taki malutki jak sie rozciągnął to pod 2m pewno miał..
Rekinek....a taki młot z niego mówie wam..
A tu się coś wykluło...
Przez łąki , przez pola, pędzi....Pitrek na rekinku..
Hej byku nie w tą stronę z tą armatą...tak to nam stateczek zatopisz...w tył zwrot..i napier....znaczy strzelaj.
A teraz dwie niewolnice jakie piracie upolowali długo się z Piotrkiem zastanawialiśmy czy kupić...
Przygoda z rekinkiem...biedak...do dziś siedziu dentysty i wprawia dolną i górną piątke.
Zdjątka w minidżungli..
James Bond...
Pudzian..na wakacjach
Tutaj ewidentnie jakaś rybka zrobiła na Agnieszce wrażenie...
Środkiem płynie rekin...
Jedni z prawej...
Drudzy z lewej...
A tu się ktoś spłaszczył...
Wychodzimy na światło dzienne...nie ma to jak dzbanek Sangrii!!Nic tak nie odświeża po takiej wycieczce.
Od razu widać komu tu się pić chce....no nie ma się co dziwić tyle kilometrów co chłop w ten dzień zrobił....taksówką.
No dziewczyną też pragnienie szybko nie gaśnie..
I widoczek z tego miejsca gdzie to zacne towarzycho raczyło się przepysznym trunkiem
Po tak wyśmienitej kolacji , chwila relaksu na plaży...oczywiście koleżanka Sangria też poszła z nami;)
Mała sesja na plaży..
Ratownik Piter...rodowity Majorczanin strzegł spokoju na plaży nie tylko za dnia ale i w nocy....
A tutaj nasza kolejna wycieczka do domu zwanego Katmandu. Pełnego zagadek , niespodzianek, cudów techniki....
A tu się Budda do słoneczka wygrzewa..
Idealnie odtworzona ze szczegółami Katedra NotreDame.. z zapałek.
Pierwszy trik...jak patrzycie z frontu nad skrzynią jest wieko które co chwilke się otwierało i wychodziła z niej kula..niby nic ale jak patrzyliście przez środkową ścianke ku górze to tam było puste miejsce,żadnej pokrywy,żadnej kuli...
Hej żeglujrze żeglarzu, całą nockę po morzu...
Wszystkie najdrobniejsze detale wyrzeźbione w jakiejś kości....niesamowita robota
Wyścig...z prądem i nie tylko..
A tu motorek ..... z jakiejś wikliny..
A tu cała wielka budowla z Harrego Pottera..również z zapałek..również robiła wrażenie
A tutaj Kasia gra na wodnym pianinie...poprzez dotykanie strumieni wodnych z pianina wydobywały się dźwięki...
Owłosiona rybka ... niezła sztuka..
A tu mały smoczek...normalka
A to dopiero stworzonko.....no ja nie wiem ale spróbujcie to nazwać.
A tutaj jakiś więzień skąd ja go znam...
acha kolega Piotrka..
Jeden z wielu rebusików
Na koniec pan robocik , który nas obserwował , wydawał dziwne dźwieki i nawet kichnął na Agnieszkę...
Wieczorny wypadzik na miasto..
A to nasz hotel nocą...
I katmadnu...również nocą
Degustacja hiszpańskiego piwka....
W naszej ulubionej restauracji Blue...
Ciupanko w pinkla...
Dziewczyny z drinami..wieczorek (przed)ostatni w lokalu z koncertem na żywca...
Po wyjściu z lokalu , byliśmy tak oszołomieni....to wspaniałą muzyką oczywiście , że kolejne zdjęcia na plaży mogą się wydawać troszkę...rozluźnione, szalone....
Ostatni dzionek na naszym basenie
Ostatnia kawka, w arystokratycznej filiżaneczce, w pięknym słońcu, w otoczeniu samej Palmanovskiej śmietanki.
Ostatni spokojny , wyciszający wieczór na plaży..pożegnanie z Afryką...z Majorką znaczy.
KKKOOONNNIIIEECCC