Początek trasy, Piotrek jeszcze zadowolony ;)
Skok przez strumyk :)
Biegne i ja :)
Lekki grymas zmęczenia ;)
On tylko na zdjęciach taki żwawy ;)
W drodze na Bazaltową Górę.
Wieża widokowa na Bazaltowej Górze. W ogóle było kupę fajnych lokalizacji, ale nie wszystkie miałem siłę fotografować...zresztą to był wyścig a nie sesja foto :P
Punkt kontrolny pod czopkiem komina wulkanu, ostatni, ale naszukaliśmy się chyba go najdłużej. Wychodzi brak znajomości geologii jak się nie wie co to "czop komina wulkanu", a raczej czytania ze zrozumieniem jak się nie doczyta "podnóże" i się szuka PK na szczycie czopa a nie pod nim;)
:)
Już po :), herbatka w biurze zawodów.
Jawor- w drodze do domu
Waga butów się zwiększyła o jakieś 1kg :), dobrze że w adidasach nie biegłem ;), ale tak do 10km miałem względnie sucho, i tylko raz się przelało ;)