Jedni rozgrzewają się biegając,
drudzy,rąbiąc i nosząc drzewo.
Franciszek zadbał,by morsującym się nie było zimno.Dziś miał rolę strażnika ognia.
Do pracy załapali się nawet spóźnialscy.
Przygotowania,
Bianka ustawiła kamerę.
Marcin przegląda się wodzie.
Marcin wszedł jako pierwszy
Siedział
i siedział kilka minut sam.
Z radością zerkał na zegarek...
....bo to dotychczasowy najdłuższy pobyt w wodzie.
Jeszcze którkie nurkowanie.
Bianka zawsze z ,,Na przełaj"
Misio zapowiedział niespodziankę i wszyscy z niecierpliwością czekali..
...na Misiowe Walentynkowe bokserki.
Marcin też chciałby mieć takie gatki.
Radośc z towarzystwa w przeręblu.
Spontanicznie zaczęliśmy pląsać.
Prym w śpiewie wiódł Marcin.
Tańczymy labada,rączki były ?Tak!!!
Ramiona były ? Tak!!!
Grześ niezdążył na pląsy,ale obiecujemy ,że ciąg dalszy nastąpi.
Patrzymy na kolejnych śmiałków.
Wędkarz przyszedł z bliska popatrzeć na nasze szaleństwo.
Kamil doczekał się wejścia do wody.
a za nim niczym do pociągu ,,wsiadł" Marcin.
Chłopcy dobrze się mają siedząc w wodzie.
Jakie przyjemne uczucie ciepła.
Cieplutki szlafrok po morsowaniu jest jak zbawienie,
dla Misia też.
Marcinowi nie potrzebny szlafroczek.
To chwila ,kiedy ubieranie staje się bardzo szybką czynnością.
Trzeba powrócić do naturalnej ciepłoty nie przy ognisku tylko poprzez wysiłek.
Bardzo orzeźwiona grupa morsów przy ognisku.