Zaczęło się nieciekawie.W busie było bardzo zimno.Tomek owijał się czym tylko mógł.Powód odkryliśmy w drodze powrotnej-niedomknięte drzwi.
Pod Andrzejówką powitała nas piękna zima.
Pierwsze zdjęcia w pięknym plenerze.
Tomek z żeńską częścią drużyny
Każdy udał się po numer startowy
Dokonujemy niezbędnych formalności.Kto podał nr komórki otrzymał sms-a z wynikami uzyskanymi w biegu.
Chip umieszczany na koszulce każdego zawodnika.Organizatorzy mieli nad nami pełną kontrolę.
Robimy przymiarkę do medalowych miejsc. : ),
Oto nasza brzeska drużyna. Brakuje jeszcze Łukasza,który zajął najwyższe z nas 33 miejsce.
Ostatnie przygotowania do wyjścia w trasę.
Dużo nas !!!
Pan Kazimierz poprowadził grupę na przetarcie trasy.
Michał i Tomek ruszyli na rozpoznanie trasy.
Nie odmówiłam sobie zdjęcia w plenerze.
Goprowcy stali w miejscach niebezpiecznych dla narciarzy.
Tomek też nie odmówił zdjęć w śnieżnej krainie.
Tu też ładnie.
Zajmujemy miejsca startowe
Tuż przed startem.
Ostatnie chwile oczekiwania na start.
Ostatnie spojrzenie Marysi.
Na trasie dbali o nas częstując napojem izotonicznym i bananami ( trochę zmarzniętymi).
Pan Kazimierz na jednym z wielu niekończących się podejść.
I tyle Go widziałam.
Widok miejsca staru i mety z trasy.
Organizatorzy pilnowali wyznaczonego kierunku jazdy .
Dogoniłam Czesia.
Koło takich choinek nie można przejechać obojętnie.
Czesiu łączy bieganie z baletem.
A to powód mojego sporego spóźnienia na metę.
Zatrzymywałam się jak często się udawało,by nie zakłócać biegu innych.
Warto było.Prawda?
W oddali Góry Stołowe.
Gałązki niczym rogi reniferów.
Szczęśliwcy
Grochówka smakowała nadzwyczajnie.
Zasłużona grochowka po ukończeniu trasy.
Ostatnie spojrzenie na uroczą okolicę.
Aż szkoda wyjeżdżać.
Wymiana wrażeń i komentarzy po biegu.
Iwonka,Tomek,Czesiu i Kazimierz łapią górską opaleniznę.
Krystyna miała najlepszy po Łukaszu wynik.Brawo.
Wszyscyśmy zwyciężyli dobiegając do mety.