Przez większość czasu Daniel jechał na czele naszego konwoju
W BiH jeszcze wiele domów stoi zniszczonych po wojnie
Do Ozimicy dojechaliśmy późnym wieczorem w sobotę. Szansa na pierwsze zdjęcia nadarzyła się następnego dnia.
Większość budynkow na wsi sprawia wrażenie nieukończonych. Prawda jest taka, że tynk jest tutaj luksusową dekoracją. Większość domów nawet nie jest ocieplona.
Samochód Marcina doskonale się sprawdził na bośniackich (i nie tylko) bezdrożach.
Sołtysi Ozimicy i Karol (w środku).
Ponieważ urząd celny uwięził komputery do poniedziałku, w niedzielę wybraliśmy się do Sarajewa
Krajobrazy BiH są przepiękne. Warunki dla rolnictwa trudne, niewiele jest obszarów tak płaskich jak ten na zdjęciu.
Zamkowicze na jednej z uliczek Sarajewa
Życie tutaj płynie zdecydowanie wolniej.
Na wielu budynkach w Sarajewie nadal są widoczne ślady konfliktu
Artur również robił zdjęcia
Karol, Daniel, Marta, Żaneta, Marcin i Artur.
Po powrocie z Sarajewa postanowiliśmy się dowiedzieć czegoś więcej o BiH. Opowieści snuł Alija (sołtys) i Azmir (nasz przewodnik). Lekcja była pouczająca.
Azmir świetnie mówi po polsku, był niezastąpionym tłumaczem.
Przyjaźń bośniacko-polska (Alija i Artur)
Poniedziałek rano. Na zdjęciu dom kultury, jeden z niewielu tak ładnych i wykończonych budynków na wsi widać, że mieszkańcy włożyli mnóstwo pracy aby go ukończyć.
Rano się podzieliliśmy: część zamkowiczów wyruszyła odbić nasze komputery celnikom, zadaniem pozostałych było przygotowanie sali.
Stoliki załatwił sołtys. Używane z jakiejś kawiarenki internetowej, taki towar w BiH jest bezcenny (a w zasadzie wspólnota zapłaciła za niego 350eur!)
Stoliki trzeba było skręcić, niestety miejscowi mieli tylko jeden niewielki kluczyk "jak z Ikei". Uratowały nas dwie wkrętarki, które zabraliśmy ze sobą.
Pomagali nam również młodsi mieszkańcy wioski.
W sali trzeba było również położyć okablowanie sieciowe i doprowadzić do stolików prąd. Marcin zastanawia się jak poprowadzić kable.
Przy 15 stolikach, z których każdy wymagał wkręcenia kilkunastu śrub, wkrętarki okazały się bezcenne.
Komputerom trzeba zapewnić zasilanie. Karol i Marcin rozpakowują zakupione w Sarajewie przedłużacze.
Pierwsi goście musieli jeszcze poczekać. Komputery jeszcze nie dojechały ze spedycji.
Nareszcie są! Wykorzystaliśmy całą powierzchnię w obydwu pojazdach.
Część sprzetu była nowa, Marcin i Marta prezentują sieciowy rozgałęziacz, t.z.w. switch.
W przenoszeniu sprzętu pomagał sam sołtys.
Niektóre kartony były cięższe, Karol i Daniel chyba właśnie na taki trafili. Legendą pozostanie karton oznaczony "dyski twarde" (dokładny ciężar kartonu nieznany, ale zdecydowanie zbyt duży).
W pracach pomagał nam również Azmir. Dla niego było to wyjątkowo trudne, gdyż musiał dzielić czas pomiędzy nas i swoją rodzinę (żona i 6-cio miesięczny syn), z którą tak rzadko się widuje.
Artur energicznie zabrał się do przenoszenia sprzętu.
Marcin rozpakował myszki.
W każdej obudowie musieliśmy zainstalować dysk twardy, który na czas podróży został oddzielnie zabezpieczony.
Marcin sprawdza okablowanie... Jest OK.
Trzeba sprawdzić łącze internetowe, niestety jest problem. Musimy wezwać technika.
Marta zajęła się czyszczeniem komputerów, po jej interwencji wyglądały jak nowe!
Artur i Karol przygotowują stanowisko opiekuna sali.
Stanowiska "prawie" gotowe do pracy. Trzeba jeszcze podpiąć wszystkie kable i uruchomić Internet, z którym wciąż są problemy.
Sołtys robi nam reklamę, a Daniel i Marta... zresztą sami widzicie ;-)
Rotaract Warszawa Zamek, projekt zdecydowanie międzynarodowy.
Wraz z rosnącym napięciem, rośnie liczba zainteresowanych tym co się dzieje na sali.
Daniel również nie próżnuje, ostatnie kosmetyczne poprawki.
Marcin walczy z kablem, trzeba poprowadzić jeszcze jedną linię.
Pomiędzy rzędami zakwitł gąszcz przewodów. To dobry znak.
Uff, komputery przetrwały podróż, na ekranach widoczny Linux Ubuntu.
Po południu znów nas odwiedził Azmir, jego kolega jest nauczycielem jęz. angielskiego i będzie opiekunem sali.
Wieczorem zostaliśmy zaproszeni na kolację do jednego z sołtysów. Zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci przez jego rodzinę.
Jest Internet! Łącze działa, od jutra dzieciaki i wszyscy mieszkańcy wioski będą miały nowe okno na świat
Wróciliśmy do sali. Zostawiliśmy mieszkańcom Ozimicy nasz baner.
Ostatnie, pamiątkowe zdjęcie w Ozimicy.