Startujemy z Tomim bladym przedświtem z Włoch.
Tomi poszedł kupić bilety na Wschodniej, ja się zajęłam foceniem kaktusów :)
A tu Małkinia Cycle Chic i bardzo szykowny jegomosć w kapeluszu
Zamknięta droga z powodu budowy mostu. Ale i tak ruch jak na Marszałkowskiej, zwłaszcza skuterowy :)
Pajęczynka
Ato jest most, który pewnie wyleci w kosmos po zbudowaniu nowego obok. Ekipa SKBP niemal w komplecie(mnie nie widać a Tomi zasłoniety). Sami "wieczni" studenci ;)
Trochę nas zemgliło.
Proszę zwrócić uwagę,że most jest kolejowo - samochodowy.
Tu widać ładną kratownicę pod spodem.
Mgliło nas dalej.
Droga do nikąd. Dosłownie :)
Pojechaliśmy wałem by zobaczyć Bug. Coś tam zamajaczył, ale marnie.Droga po trawiastym wale lekka nie była, więc po sesji zdjęciowej wróciliśmy na asfalt.
ToMi w kasku do jazdy na rolkach.Chyba mu nawet lepiej niż w zwykłym ;)
Tu wjechaliśmy do Parku.
Drużyna na rączych rumakach mknie przed siebie z zawrotną prędkością(bo z wiatrem).
Po drodze Cycle Chic, a jakże.
Ekhm... to miało być kąpielisko. Chyba dla krów ;)
Ale nasz przewodnik Adaś się uparł...
I wykąpał prowizorycznie :)
Ziemia Obiecana
Patrzeć na charakterystyczne, ozdobne narożniki oraz ozdobne zwieńczenie szczytu dachu.
Postój w Ciechanowcu, przed kasą do skansenu. Pierwsze krążące ciasteczka.
Mapa skansenu i założenia parkowego wokół pałacu
Pałac o niesymetrycznej fasadzie.
Kompresja rowerowa.
Przed skansenem właściwym - skansen maszyn.
I tu zaczyna się największa frajda...
Fotnęłam sobie tektury gontu, przydadzą se do renderów ;)
Tam w tle coś na kształt spichlerza.
Dworek z fortepianem
Sielanka
ToMi postanowił się odbić.
Trochę tłumno. W głowie zamajaczyła myśl o zgubieniu się.
Tu byliśmy z Tomim pewni. Idziemy się zgubić.
Widać rodzina gospodarza ma krewnych w Stanach ;)
Nie było Kargula ani Pawlaka, to przeżyły ;)
Niemoc Padająca. Mam to co rano ;)
Mam słabość do wiatraków. Chcę by nas podbili Holendrzy ;)
Pod wiatrakiem. Idealne miejsce na kesza, kiedyś trzeba będzie tu założyć ;)
Malowniczy młyn. Jak z obrazka w Neckermanie :)
Znaleźliśmy osła Shreka :)
Niestety to nie jest Ursus ;)
Ale to już może być. Ursus.
Przerwa na pizzę i soczek a w soczku...
Synagoga w Ciechanowcu
Cow Cycle Chic
A wszystko to na drodze zwanej Kałówką Unijną.
Nurzec
Adaś jako bohater drugiego planu. Nie dał nura.
Zjazd do strefy makro czyli tarzanie się w parterze.
Kania. Ale taka zaje..sta ;)
Miejsce popasu nr 1, darmowe.
Ujście Pełchówki do Nurca. Idealne miejsce na biwak. Płatne niestety jak się okazało "flaszkę" ;)
Przewożenie drewna na ognisko. Rowerami. :)
Ognisko i garnek w funkcji czajnika.
Idealne miejsce na kesza ;)
A tym przykryjemy kesza, co by było łatwiej go znaleźć ;)
Ale przejrzysta woda... po protu szok ;)
Dziuniek był wniebowzięty :)
Paralotnia
W oczekiwaniu na Awaryjnego Adasia.
Bociek, co nie odleciał.
Tu zaatakował mnie kadr...
Drohiczyn
Naprawa dętki. Już niepierwsza. Bo pierwsza była dzień wcześniej, ale chyba nie mam fotki.
Trzecia naprawa dętki, a właściwie koła bo to ono cięło dętkę. Druga naprawa była 3km wcześniej.
Poidełko pod Górą Grabarką
Góra Grabarka
Indyki w miejscowości Sycze, tu wsiadaliśmy w szynobus do Siedlec.
Luzacko w szynobusie.
A tu zwykłym do Warszawy. Ale miejsca były na rowery 3. A nie 9. To skompresowalimy.