Telewizja rządowa ukazywała proces tych przygotowań, wytwarzając też dobrą atmosferę oczekiwania, nadając dużo utworów religijnych, a nawet piosenek specjalnie skomponowanych na tę okazję, mówiących o naszym Papieżu i jego wizycie w Kamerunie. Telewizja podkreślała także cel i główny temat tej wizyty. Papież przybywał nie tyle do Kamerunu, co do wszystkich krajów afrykańskich, przywożąc im materiały robocze na najbliższy Synod poświęcony Afryce, który odbędzie się w październiku w Rzymie(...)Papież więc przeżył swoje imieniny u nas i powiedział też o świętym Józefie podczas swojego wystąpienia. Co było wielkim plusem dla Papieża, że świetnie władał obydwoma językami oficjalnymi Kamerunu : francuskim i angielskim i bez żadnego nawet zastanowienia przerzucał się na jednego języka na drugi podczas swoich wystąpień! Nie potrzebował żadnego tłumacza! A w czasie Nieszporów czy liturgii Mszy św. na stadionie dochodził jeszcze trzeci język – łaciński… Można było być z niego dumnym!
I wyobraźcie sobie cały tłum ludzi, który żeśmy zastali już o 4 rano! Niektórzy przyszli już o 2 w nocy, żeby być pewnym wejścia! Tłum się zwiększał razem z ubywającym czasem...
Liturgia była bardzo dobrze przygotowana. Sam chór liczył prawie 700 osób i wszyscy mieli jednakowe stroje! Śpiewali w wielu językach miejscowych a ludzie na trybunach im dzielnie sekundowali, tak, że cały stadion śpiewał! Kameruńczycy zresztą byli niesamowici! Ich wiara przerastała naszą wiarę. Widzieli w Papieżu bezpośredniego wysłannika Boga i to czasami wprawiało nas w zachwyt czy czasami w inne zdumienie, bo oni sobie wzięli do głowy, że jeśli Papież ich pobłogosławi bezpośrednio, to wszystkie ich życzenia się spełnią!!! Mam nadzieję, że nie będą zawiedzeni, bo chyba ja też wzięłam ich postawę i ich wiarę i bardzo gorąco polecałam Bogu, przez pośrednictwo Papieża, jak okrążał stadion i błogosławił ludzi, żeby moje czarne dzieciaki pozdawały w tym roku różne egzaminy, a tak ich wielu ma w tym roku coś…
Ludzie czekali, skracając sobie czas śpiewaniem. I aż miło było być pośród nich. Sam jednak moment wejścia był dramatyczny i miało się wrażenie, że porządkowi żandarmi nie kontrolują sytuacji. Najważniejsze, że wszyscy weszli, i już na spokojnie zajęli miejsca na stadionie. A na stadionie, ludzie czuli się bardzo spontanicznie i wyrażali swoją radość po swojemu, przez śpiew czy okrzyki i aż szkoda, że nie było miejsca, bo pewnie i by tańczyli!
Mam nadzieję tylko, że jak Kościół Afrykański rozpocznie prawdziwą pracę nad materiałami roboczymi przygotowującymi do II Synodu Afrykańskiego, to wszyscy katolicy wejdą w to prawdziwe przesłanie Kościoła dla nich! I trzeba się modlić, aby te ataki dziennikarzy, nie zakłóciły tych prac. Zdaję sobie sprawę, że powiało smutkiem, a sama wizyta Papieża była taka radosna, ale takie nasze realia i same walczymy, aby ta radość była w nas jak najdłużej. Staramy się zwyczajnie nie słuchać radia ani telewizji. Wierzymy, że w Polsce, przynajmniej wśród katolików ( a była w Kamerunie, w tych dniach, telewizja TRWAM) zostało ukazane prawdziwe oblicze wizyty Papieża w pierwszym z krajów afrykańskich Benedykta XVI. Jak to wyraził się jeden z biskupów, Kamerun stał się bramą otwierającą na Afrykę!