Dania wita.
Pierwszy widok po wyjściu z portu.
Nareszcie można wyprostować nogi i odetchnąć świeżym (!) powietrzem.
Pierwsze smaczki Kopenhagi - bloki, kilka miejsc postojowych dla samochodów i zadaszony parking rowerowy.
Można i tak.
Kultura rowerowa na wysokim poziomie. Nowoczesna Gazela na Nexusie. Pełen komfort.
Sram Dualdrive rzuca się w oczy.
Retro...
... i modern.
Zaskakująca architektura.
Czytelny rozkład jazdy.
Stały punkt programu - syrenka.
Coś, za co można dostać bardzo duży mandat. Niektórych nawet to nie przekonuje.
Shared space. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem jak się poruszać po tym placu.
Królowa.
Stacja metra Kongens Nytorv.
Minirondo i komuniacja prywatna.
Oto dlaczego Kopenhaga postawiła na rower - porównanie przestrzeni zajmowanej przez samochody i rowery.
Teraz będziemy się poruszać tym.
Widok z okna.
Niestety nie widać zbyt wiele.
Każdy może zamieszkać nad wodą.
Syrenka z drugiej strony.
Opera, z tego co pamiętam.
Zakaz ruchu? :p
Strefa zamieszkania dla VIPów.
Wracamy na ląd.
Promowanie ekologii?
Podrzucili im świnię ;)
To chyba nie wymaga komentarza - genialne rozwiązanie.
Strefa piesza wewnątrz ronda. Rozwiązanie systematycznie likwidowane w Warszawie...
Znajomy autobus.
Buspas.
Segregacja ruchu (po lewej stronie pas rowerowy).
Segregacja ruchu ponownie.
Rowery bezczelnie zaparkowane, blokujące chodniki, nie zostawiające przepisowego 1,5 metra pieszym. ;)
Rowery w większości nie są nawet przypięte.
Stacja metra. Czas do odjazdu.
Drzwi do metra. Tutaj żaden niepełnosprawny nie wpadnie na tory.
Nie byłem pewien co do przepisów dot. fotografowania, na wszelki wypadek metra dokładnie nie fotografowałem.
Kiepska nóżka to problem rowerzystów na całym świecie.
Stacja kolejowa w centrum.
Pętla autobusowa.
Ostatnie spojrzenie na mapę. Sprawdzamy, którędy wrócimy do portu.