DSC04562.JPG
Święty Jacku z pierogami!... ;) Tytułowa eksklamacja służy w pewnych kręgach dla wyrażenia rozbawionej egzasperacji. W poniedziałkowy późny poranek ruszyłam ku centrum by znaleźć jakąś mszę możliwie najbliżej godziny ważnego egzaminu Siostry. I co? - I wakacje... Harmonogram przetrzebiony niemiłosiernie; o 8:30 nie było mszy w ok. 10 odwiedzonych świątyniach, gdzie być powinna (w tym w Mariackiej). Już miałam poddać sprawę (zrobiło się późno) - już po (wygospodarowanym przez siebie "na cel") czasie zaszłam do Dominikanów, do kaplicy relikwii św Jacka po schodkach... i nagle uświadomiłam sobie, że właśnie dziś wspomnienie świętego, którego modlitwy podnosiły powalone przez nawałnice kłosy... Nieco ciasno tam było (i Hostii komunijnych zabrakło dla połowy przystępujących), choć to nie główne nabożeństwa a zwykła msza o 9:00... za duszę św.p. Jacka Fedorowicza... - natychmiast po powrocie do domu rzuciłam się sprawdzić, czy najbardziej znany JF żyje... W końcu rocznik mego ŚP Taty...a nawet dwa i pół miesiąca starszy...