DSC_2198.JPG
Tu już zwijają interesa, więc myślę sobie chyba można. A tu awantura, jeden z głębi z prawej strony zaczyna wrzeszczeć do mnie i do innych, zeby mnie zatrzymali. Na szczęście krzyczy w różnych narzeczach, więc udaję, że to nie do mnie. Ale narobił takiego rabanu, że czmychnęłam z jarmarku.
Praga