Grupówka na starcie przed śniadaniodajnią :)
Warunki niezbyt sprzyjające, ale uderzamy w kierunku Trzech Koron.
Zaraz po wyjściu z miejscowości przechodziliśmy koło schroniska Trzy Korony.
Wędrujemy Wąwozem Szopczańskim.
Deszcz był twardy, ale my twardsi od niego ;)
Wyżej już prawdziwa zima. Mały popas w schronie na szlaku.
Latem jest tu jak w ulu, a teraz droga na szczyt tylko dla nas.
Ostatni fragment wejścia na platformę widokową na szczycie Trzech Koron.
Częściowa grupówka z widokiem ze szczytu ;)
Czas na zejście, bo i p.... jak w kieleckiem, a schodząca dwójka zna te klimaty z własnego podwórka.
Jeszcze chwila na zebranie grupy i w drogę na kolejny znany szczyt.
W trasie do Zamku Pienińskiego.
A tu już przy Zamku, a raczej jego pozostałościach.
Chwila na zebranie sił.
A w drodze na Czerteż i Czertezik trzeba się było niemal wspinać.
Szczyt Sokolicy. Któż nie zna tej sosenki...
W górze zima, a na dole jeszcze jesień.
Wędrujemy wzdłuż Dunajca do Krościenka.
Pory roku się mieszają.
A to już podziemie naszej chaty i wieczorne pogaduchy.
Można też było rozegrać partyjkę bilardową.
Start drugiego dnia, klamoty do busa, a my w trasę.
Schodzimy do Szczawnicy.
W sezonie tu przybijają tratwy flisackie.
Przechodzimy obok schroniska Orlica.
Wspinaczka na Szafranówkę.
Śniegu już nie tak dużo, ale narciarze jeszcze korzystają na Palenicy.
Szafranówka zdobyta - 741m npm.
Wejście strome, ale zejście też jak tatrzańskie.
A w dole widoczki przy pięknej pogodzie.
Panoramka na widoczne w oddali Tatry.
Widok na Trzy Korony ze szlaku grzbietowego Małych Pienin.
Chata pełniła funkcje osłonowe od wiatru.
Duło tak, że nic tylko rozkładać ręce i odfrunąć.
Schronisko pod Durbaszką.
Przerwa i małe co nieco w schronisku.
Ruszamy na zdobycie Wysokiej.
Jedna z pośrednich platform widokowych.
I ostro do góry...
Ostatnie schody przed szczytem.
Platforma szczytowa na Wysokiej 1050m npm.
Widoki były po horyzont :)
Czas na zejście, po schodach to łatwo, a dalej...
W wielu miejscach zjazdy na butach i różnych częściach ciała sprawiały sporo radochy.
Zejście w kierunku Jaworek.
I wkraczamy do Wąwozu Homole.
Po drodze przystanek na herbatkę, batonika.
A dokoła nas pikna przyroda.
Takich widoków było wiele w wąwozie.
A to miejsce naszej niedzielnej obiadokolacji przed drogą powrotną.