...gloryfikanty: światło mowy & myśli, ale w kamieniu się zbudzę...
....niech się kończy przezorne niebo, kolekcja szkieł i pukli, czy bez nich nie sposób zgadywać ile zabranego potrzeba do poczucia dawania? ...
[...]gdy siebie noszę za blisko, równie blisko jest próżność, ale z kim mam się bratać? z kim chodzić równie chwiejnie za rękę i podobnie upadać?[...]
[...]ileż lekkości nabieram w tym zatraceniu osobowości, nawet jeśli jestem w cięższym stanie, w którym się nie zna swojego głosu. co tam szepczesz, szpetna pani, własny oprawco i własna ofiaro?[...]
[...]są dwie strony zwątpienia, dwie odpowiedzi na pytanie, czym jestem i jak to wyrażam, dwusieczne są melodie powstawania z klęczek: trzymam się z daleka od siebie i ty też stroń ode mnie[...]
[...]tu mnie masz na wylot, inteligencjo perspektywy: kasujmy. nie chciałabym się skrzywdzić, ale poznaję i analizuję sceny, jak rozsypane bierki tego, co wzięte i tego, co nieciekawie bierne[...]
[..]są światy hermetycznych wisielców, których nic nie odetnie, nie zwolni z zadania i chyba cichego uporu, by ukochać zimną stronę odroczonej równowagi[...]
[...]stać przy śmierci, choć ma się wiele wspólnego z życiem, a treść na końcu języka: przestrogi, sumienne zapadanie się w ciche, tylko tak poznane istnienie cienia, kontrapunktu dna i nieba, spotkanych w jednym[...]
[...]między tytułem, a meritum kim właściwie jestem, jeśli mój cień nosi mnie i przerasta, jak wszystkie parantele przejścia? śladem? nosicielem?[...]
[...]wytrącone: tezy, piórko, lakmusowy papierek - które nasiąkają jak dowód na przesycenie i to, co zepchnięte w ciemno. nie chcę widzieć siebie rano, gdy jestem rozdarta na odbicie, do którego trzeba mówić niemo, przez sen, dzień i nie czekać na jasność.[...]
[...]niebo trącone głosem – oddam ci ciało za płyn i wdech na tym pomoście. gdyby pamięć pozytywna była naszą poruszałaby słowa, lecz co nam zostało? tylko schnące płetwy solarnych ryb: ustąp im samotności, gdy leżą, i leżą.[...]
[...]w płynnym stanie pewności wyznanie brzmi: zanurzenie jest końcem szybkich związków z ziemią. przejść w inny wymiar i żywioł wraz z ciałem mlecznej drogi i drżeniem wody w ciele to znać jak wolny jest ruch w człowieku[...]
[...]trzeba sobie radzić z nagłym brakiem słusznych moralnie idiotyzmów, z wiedzą o tym, jak nigdy już nie będę składna i skłonna do wyrzeczenia.[...]
[...]gdy przegrany zna każdy wariant klęski, sam jest swą batalią: o pole pierwszego planu przechodzącego w stan spoczynku i nerw do liczenia poświęconych bohaterów – ufności, czuwania & pasji.[...]
[...]uchodzić, uchodzić! jakbym przy sobie nie mogła już przetrwać, w tym ciasnym urojeniu i niepodzielnej przez nikogo pętli. zawieszona mogę należeć, pomijać, stawać tuż obok i ciągle być ślepcem trochę wskutek nadmiernego widzenia [...]
[...]są drogi nie do przewidzenia, ruch na pasach szybkiego udawania, gdzie trzymasz w dziobie sedno i jesteś sednem w dziobie. [...]
[...]ten rejestr pomyłek natury tasuje mi tysiąc wersji prawd w głowie - z szelestu stron nikt się nie uwalnia ot tak, zwłaszcza, gdy raz się zgodził go nosić w sobie.[...]
[...]kiedy śpiący stygnie wraz z pościelą, rezerwa zbiera swoje żniwo i nic nie dotyczy mojego chłodu, a chłód już nie dotyka niczego.[...]
[...]siadać, moje zachowawcze wyczucie dystansu, to słuchać jak się umiera z własnej winy i notować jak zwalniają strony i sensy tej pieśni.[...]
[...]klucz ptaków i sierść pod bosymi stopami – rekwizytorium przemiany z pisklęcia w wilka. pamiętasz szaradę? te same błędy popełniam teraz nieco inaczej. czy kalectwo naprawdę jest w self? w diablich przedsionkach rozmowy ze sobą? patrz jak się poruszam [...]
rok w zawieszeniu, bez lotu i lądu w zasięgu, rok na skraju: możesz, ale nie uniesiesz nieba na języku, ptaszniku, czy kruku. karm mnie. nie ruszaj.[...]
[...]powinnam dobrze się przejrzeć, wystawić język na światło - nośny przybytek dla ślepców.[...]
[...]tyle pokładanych w sobie nadziei jest zbyt ogromnym balastem[...]
[...]w istotniejszych starciach z aurą przysięgam sobie fanfary powrotu do ruchliwości. tymczasem polegam. wtedy: jestem bezbronny, zawsze już będę jak płachta skóry i cienia.[...]
[...]rozdarło się, a wtedy sypały się ziarna po asfalcie, uskakiwały i stygły. manna ptakom, które zniżą lot i uwierzą w swój refleks. skaczące ziarenko, ty rozumiesz przymus ożywania na chwilę, by w ptaku oderwać się od przeznaczonego wzrostu, teraz ochłoń:[...]
[...]rozmawiam z demonem percepcyjnych zapadek, niżej i w głąb własnych naskórków i cieni, przewieszam się z pętli[...]
[...]jeśli wracam to w innych fragmentach, niepełny, pamiętam składowiska iluzji o spajaniu, tymczasem byt jest rozrywką, z rozrywającymi dygresjami, jest w nich fatalizm rozszczepienia i plan konstruktora do spoiw. tak sobie siedzę, a wiedza o tym ubiega emocje. gdyby przybliżyć wiele, nic nie odrzucić, ujść jak syczące powietrze z pola złudzenia! zacznijmy od faktów:[...]
[...]licząc na remisyjny pokaz lotności odmawiam sztafażu. ciało jest przepisanym monologiem: utracone werwy, koloryt zimy. najbardziej bolesnym łupem polegania mierzy się żywotność małych zabójców, to walkower - biel & sen. jest jakby zimniej[...]
[...]lepiej mi w tym piekle dokumentarności, niż w ważkich abstraktach, z czasem ukocham utratę pamięci o igłach i mierzeniu odporności na splot wydarzeń, od którego niezależnie zależę. i genezę odwrotu.[...]