Pierwsze metry podejścia z Muszyny są miejscami dosyć strome. Mimo to, narty trzymają bez konieczności użycia fok. (J.P.)
Nad Muszyną. (P.P.)
W lesie miejscami jest stromo, czasem brakuje miejsca na szeroką jodełkę. (J.P.)
Obawialiśmy się trochę zapowiadanej odwilży, na szczęście śniegu nie brakuje. (P.P.)
Jeden z leśnych zjazdów. Na śladówkach, z ciężkim plecakiem - każdy zjazd przysparza wielu wrażeń. (P.P.)
Pamiątkowa fotografia na wierzchołku Dubnego. Od lewej: Przemek, Janusz, Pablo, Wojtuś i Justyna. (J.P.)
Na grzbiecie granicznym. (P.P.)
Pomimo, że jest dosyć ciepło, śnieg jest puszysty. Nawet daje nieźle w kość przy zakładaniu śladu. (J.P.)
Oprócz tego, że śnieg jest puszysty, jest też dosyć szybki, nie trzeba wielkiej stromizny, aby poczuć radość ze zjazdu. (J.P.)
Malownicze łąki nad Wojkową. (J.P.)
Na granicy. (J.P.)
Nad Wojkową (Justyna). (P.P.)
Odpoczynek. (P.P.)
Ociepliło się i śnieg trochę kleił się do nart. (P.P.)
... z takimi bułami trudniej wędrować - a droga przed nami daleka. (J.P.)
Trochę się ociepliło, ale odwilży nie czuć. Drzewa nadal pokrywa malownicza śnieżna pierzyna. (P.P.)
Na podejściu też zdarzają się upadki - Wojtuś w bliskim kontakcie ze śniegiem. (J.P.)
Coraz trudniej o spotkanie z taką tablicą. (P.P.)
W drodze. (P.P.)
Nad Muszynką. (P.P.)
Rozległe łąki nad Muszynką. (J.P.)
Busov - najwyższy szczyt Beskidu Niskiego. (P.P.)
Pod koniec dnia czeka nas jeszcze strome podejście na Dzielec. Jodełka niestety nie wystarcza ... (P.P.)
Jak widać - pomimo odwilży - śniegu jeszcze trochę zostało. (J.P.)
Przygotowanie do ogniska. (J.P.)
Zanim zaczniemy gotować, trzeba dobrze rozpalić ogień, zgromadzić zapas żaru, ... Justyna dmuchawą wspomaga ognisko po dołożeniu wilgotnego chrustu. (P.P.)
Nasz biwak. (J.P.)
Na biwaku. (P.P.)
Ognisko już płonie, można gotować obiad, topić śnieg na wodę, ogrzać się, itp. (P.P.)
Mamy wodę, możemy wrzucić do kociołka klubowe zestawy obiadowe. (J.P.)
Jeszcze tylko pomieszać i niedługo będzie ciepły i smaczny obiad.... (J.P.)
... na który wszyscy czekają. (P.P.)
W niedzielę jest wyraźnie lepsza pogoda. Rankiem jest mroźno, niebo jest czyste, świeci słońce - prawdziwa zima ! (J.P.)
Grzbiet graniczny na Czerteży. (P.P.)
Las. (J.P.)
Młodnik malowniczo zasypany śniegiem. (P.P.)
Na szlaku ! (P.P.)
Pod wierzchołkiem Pioruna. (J.P.)
W drodze. (J.P.)
Przyjemnie jest zakładać ślad. (J.P.)
Jakoś tak czuć w powietrzu, że zima jest w odwrocie. (J.P.)
Podążamy w kierunku Przełęczy Huta. (J.P.)
Mimo, że jesteśmy dosyć nisko, śnieg "nie puszcza", każdy krok trzeba żmudnie wypracować. (J.P.)
Przez przełęcz musimy przejść pieszo. Przed nami Beskid Sądecki. (J.P.)
Zaraz nad przełęczą znowu możemy przypiąć narty.(J.P.)
Niestety wraz z pojawieniem się szlaku turystycznego, pojawiają się przedepty. Żegnaj "Ciszo i Spokoju" Beskidu Niskiego.(J.P.)
Nieco wyżej jest jeszcze gorzej, góry rozjeżdżone przez skutery. (J.P.)
Po drodze spotykamy też biegówkowiczów....(J.P.)
... nie brakuje też "prawdziwych mężczyzn" na swych pędzących maszynach. (J.P.)
Po długiej - i trzeba przyznać nudnej z uwagi na towarzyszące nam ślady skuterów, pieszych i innych narciarzy - wędrówce docieramy do schroniska PTTK na Hali Łabowskiej. (J.P.)
(J.P.)
Sądeckie hale są przepiękne. (P.P.)
Jest coraz później a do Piwnicznej mamy jeszcze kawałek drogi. (J.P.)
Kolejna z malowniczych hal. (P.P.)
... gdyby nie te rozjeżdżone przez skutery rowy w śniegu, przyjemnie by się szło. (J.P.)
Po południu zrobiło się wyraźnie cieplej, śnieg zrobił się naprawdę szybki. (P.P.)
Do doliny mamy kilkaset metrów zjazdu, Momentami robi się wąsko i stromo. (P.P.)
Im niżej - tym szybciej i ... ciemniej. (P.P.)
Miejscami zaspy są imponujące. (P.P.)
W dole widać już światła Piwnicznej, no ale trzeba tam jeszcze dotrzeć. (P.P.)
Udział wzięli: Wojtuś, ... (P.P.)
... Justyna, ... (P.P.)
... Janusz, ... (P.P.)
... Pablo, ...(P.P.)
... i Przemek. (P.P.)