Do Giżycka przyjechaliśmy późną nocą wieczornym autobusem z Warszawy. Dzięki temu mogliśmy się jeszcze parę godzin przespać w lesie za miastem. Rankiem - jak zwykle - szybko opuściliśmy asfalt i wyruszyliśmy na trasę. (P.P.)
Polne drogi były piaszczyste, na szczęście po ostatnich opadach deszczu, piach nie był taki sypki i dawało się całkiem wygodnie jechać. (J.P.)
Gospodarstwo, jakich w tych stronach pozostało wiele. (J.P.)
W pobliżu Gierłoży powstaje kolejna atrakcja (?) dla turystów - makiety warmińskich i mazurskich zabytków. (P.P.)
Sobotni poranek przypominał jeszcze o piątkowych deszczach. (P.P.)
I tak można korzystać z mapnika.(P.P.)
Na trasie naszej wycieczki bocianów było "jak psów".(J.P.)
Wyjazd ze wsi. (P.P.)
Aleją drzew - stara droga przez pola. (P.P.)
Mazurskie klimaty. (J.P.)
A to inna malownicza droga, tym razem wijąca się pośród wierzb. (P.P.)
Chłopaki raźno pomykają. (J.P.)
Pofałdowany teren i pastwiska. (J.P.)
Pierwsze sianokosy już za nami. (J.P.)
Wystarczy chwila nieuwagi i nawet na trzeźwo można znaleźć się w rowie, za to dzięki wielkim i dorodnym pokrzywom przez najbliższe pół roku nie grozi Justynie reumatyzm. (P.P.)
Pierwsza część wycieczki przebiegała przez bardzo pofałdowane tereny, miejscami czuliśmy się jak na pogórzu. (J.P.)
Mazurskie wzniesienia. (J.P.)
Jechaliśmy pośród pól, łąk i pastwisk ... (J.P.)
... w odkrytym terenie mogliśmy podziwiać widoki na dalekie i rozległe przestrzenie. (J.P.)
Czasem stare drogi kończyły się lub były zarośnięte, wtedy dalej jechaliśmy bezdrożem. (P.P.)
PeGeeRowska betonka. (J.P.)
Odwiedzając miejsca po nieistniejących pruskich wsiach, czasem przyszło nam jechać drogami, które praktycznie istnieją już tylko na mapie ... (P.P.)
... na szczęście trawa nie była bardzo wysoka, a miejscami były nawet jakieś koleiny. (J.P.)
Kolejne wzgórze do pokonania. (J.P.)
Morze traw. (J.P.)
Droga przez łąki. (J.P.)
Droga przez łąki. (P.P.)
W końcu docieramy do drogi w zaroślach.(P.P.)
Bagienko pośród łąk. (J.P.)
Tyle zieleni, że można się zagubić. (P.P.)
Odpoczynek na prosty posiłek... (J.P.)
Kiełbasa z ogniska, herbata, trochę słodyczy, ... (J.P.)
... i w drogę ! (P.P.)
Na trasie. (J.P.)
Im bardziej na południe, tym teren robił się bardziej płaski. (P.P.)
Jechaliśmy wśród maków, ... (J.P.)
... i wśród zbóż. (P.P.)
Fajnie tak jechać rowerem.gdy końca drogi nie widać ... (P.P.)
...fajnie przeskakiwać z hopki na hopkę...(J.P.)
... fajnie jechać rowerem! (J.P.)
Mijamy malownicze pastwiska. (J.P.)
Dalszą część drogi ktoś ... zaorał ... (J.P.)
... nie jest to jednak jakaś istotna przeszkoda. (J.P.)
Wprawieni w jeździe w różnym terenie, znajdujemy sposób i na zaoraną drogę. (P.P.)
Po niemal całym dniu jazdy przez odkryte tereny, przejazd przez las stanowi miłą odmianę. (P.P.)
Pod wieczór zaczynamy rozglądać się za dogodnym miejscem na biwak. Ruch na łąkach jednak jest duży. (P.P.)
Pierwszeństwo ma ten z prawej ! (J.P.)
To chyba najdłuższy dzień w roku ... (J.P.)
... korzystamy więc z tego, jadąc aż do zachodu słońca ... (P.P.)
... przy okazji podziwiamy grę barw i świateł. (P.P.)
Na biwak zatrzymujemy się na rozległych łąkach, jak rzadko kiedy, przychodzi nam rozbijać namioty przy dziennym świetle. (J.P.)
Wieczorne ognisko, czas na posiłek, odpoczynek, chwilę rozmowy ... (J.P.)
Rano w niedzielę nadal jest słonecznie, ... a miało lać. (J.P.)
Doooobry piesek. (J.P.)
Pastwisko. (J.P.)
We wsi Klon - pod pomnikiem ofiar I wojny światowej. (J.P.)
Stary kościół we wsi Klon.(J.P.)
Klon to bardzo malownicza wieś, położona na pograniczu mazursko-kurpiowskim. We wsi zachowało się wiele starych, drewnianych chałup oraz oryginalny układ wsi. (J.P.)
Przeprawa przez zarośnięty kanał ... (P.P.)
... ogrodzony drutem kolczastym. (J.P.)
Ale w grupie, taka przeszkoda to pestka. (J.P.)
Czasem można dołem. (J.P.)
Na łąkach. (P.P.)
Wydeptana przez krowy droga ze wsi na pastwisko. (P.P.)
"Zapropszenie" :) (P.P.)
Bocian z głową w chmurach. (P.P.)
Sosnowy bór. (P.P.)
Żuraw na pastwisku. (J.P.)
Na dawnym pograniczu polsko-pruskim. Droga nad Omulew. (P.P.)
Mostek na Omulwi. (J.P.)
Omulew - ciekawa trasa na wycieczkę kajakową. (P.P.)
Z kładki skorzystaliśmy nie tylko my. (J.P.)
"Ciekawa" koncepcja realizacji ścieżek rowerowych. (J.P.)
Chyba wiedzieli, że będziemy tędy jechali i odpowiednio przygotowali oznakowanie ... (P.P.)
... szybko jednak zjechaliśmy z drogi na łąki. (J.P.)
Pod Wielbarkiem i Chorzelami - kolejna zamknięta linia kolejowa. (P.P.)
Orzyc. (P.P.)
Piachy nad Orzycem. (P.P.)
Na rozstajach dróg. (P.P.)
Kolejne piaszczyste rozstaje. (J.P.)
... w końcu trzeba się było poddać. (J.P.)
Idą krowy na pastwisko. (P.P.)
Trochę się dziwią rowerzystom. (J.P.)
Piękna brzozowa aleja. (P.P.)
W Janowie - dawnym miasteczku nad granicą polsko-pruską. Zasłużony odpoczynek. (J.P.)
Za Janowem kolejne malownicze tereny. (J.P.)
Rozległe, miejscami płaskie, ... (P.P.)
... a miejscami mocno pofałdowane, ... (P.P.)
Kałużę bierzemy centralnie. (J.P.)
Zbliżamy się do Działdowa. (P.P.)
Prze powrotem była jeszcze chwila czasu na pizzę. Rowery mieliśmy na oku. (J.P.)
Powrót pociągiem Słoneczny - pomimo stosowanego oznakowania - wydzielonych miejsc na rowery w wagonie "Bombardier" brak. Na szczęście tanio, szybko i wygodnie, a do tego rower w Kolejach Mazowieckich za darmo! (J.P.)
A oto uczestnicy wycieczki, od lewej: Przemek, Pablo, Justa i Piotrek. Dziękujemy za wizytę i obejrzenie fotorelacji. Mamy nadzieję, że się podobało! Kronikę tej wycieczki oraz innych klubowych wycieczek można znaleźć na naszej klubowej stronie WWW: http://www.klub-karpacki.org . Zapraszamy ponownie! (J.P.)