Aby nie spędzić słonecznego poranka w pociągu, starujemy już na skraju interesującego nas tym razem terenu - w Nałęczowie. Część osób przywiozła rowery w całości, część czeka szybkie składanie sprzętu po podróży. (J.P.)
Jak zwykle, przy pierwszej nadarzającej się okazji opuszczamy asfalt, ... (J.P.)
... tak aby podążać polnymi drogami. (J.P.)
Czasem jedziemy przez ukryte w zbożu, wąskie ścieżki, ... (J.P.)
.... czasem szerokim traktem , ... (P.P.)
.... a czasem koleinami z zaschniętą na kamień gliną. (P.P.)
Letnie pola pełne dojrzewających zbóż. (J.P.)
Pomimo upału, w niektórych miejscach natrafiamy na ślady po niedawnych ulewach. (P.P.)
Omijając solidnie ogrodzone szklarnie, spotykamy pasące się na terenie kombinatu stado lam. (J.P.)
Wreszcie jakiś las - na naszej polnej trasie to duża odmiana i odpoczynek od upalnego słońca. (J.P.)
Bór sosnowy na trasie - niemal murowane piachy pod kołami. (P.P.)
... jak widać, piach nie opuszcza nas nawet pośród pól. W tej części Lubelszczyzny spotykamy wiele plantacji krzewów owocowych, ... (P.P.)
... niektóre dopiero rosną. (J.P.)
Około południa dopada nas krótka, ale konkretna ulewa. (J.P.)
Deszcz szybko przestaje padać, ale powietrze wciąż jest ciężkie i parne. W takich warunkach przebijamy się przez pola na południe, ku Roztoczu. Czasem przychodzi przebijać się zarośniętą miedzą, ... (P.P.)
... innym razem wygodną drogą. Im bardziej na południe, tym teren robi się bardziej pofałdowany. (P.P.)
Kolejny, niewielki podjazd pośród pól. (J.P.)
Przerwa na smarowanie łańcucha. (J.P.)
Kolejny podjazd - dzięki temu nie jest nudno. (J.P.)
Od rana jedziemy niemal bez przerwy, wczesnym popołudniem robimy sobie troszkę dłuższy odpoczynek, pieczemy kiełbaski na ognisku, gotujemy herbatę, jest chwila czasu żeby pogadać ... (J.P.)
... niedługo znowu jesteśmy w drodze. (J.P.)
Pablo i Przemek. (J.P.)
Mirek i Janusz. (J.P.)
Czasem, trasa wycieczki przecina asfaltowe drogi.... (J.P.)
... staramy się jednak równie szybko jak na nie wjeżdżamy, opuszczać asfalt, wybierając polne dróżki. (P.P.)
Wieczorem słońce trochę przygasa, robi się nieco chłodniej i jazda jest o wiele bardziej przyjemna... (P.P.)
... akurat wjeżdżamy na wzgórza Zachodniego Roztocza... okolica jest bardzo malownicza. (J.P.)
Dzień jest długi, ale wieczorem przychodzi moment, że zaczynamy rozglądać się za miejscem na nocleg, ... (P.P.)
... w oddali dostrzegamy miły lasek, zjeżdżamy z drogi i polami kierujemy się w jego kierunku.(P.P.)
Niemal każdy kawałek terenu jest zajęty przez pola, drzewa rosną w jarach i bezpośrednio nad nimi, nawet pod lasem nie ma kawałka łąki - pole kończy się równo z granicą lasu, a las straszy komarami, ...(J.P.)
... przebijamy się więc dalej, pokonując po drodze kolejne wzniesienia, pokryte polami. (J.P.)
Księżyc jest niemal w pełni, a okolica pachnie gryką. (J.P.)
Wygodnym miejscem na biwak, okazało się ... pole malin. Poranny widok z namiotu. (J.P.)
Rano wydostajemy się jadąc wprost pomiędzy rzędami malin. (P.P.)
Jest wcześnie rano, a już czuje się upał w powietrzu. (J.P.)
Na polach mijamy wiele przydrożnych kapliczek, ...(J.P.)
... i przydrożnych krzyży ukrytych pośród zbóż. (P.P.)
Wzgórza są odkryte, i jadąc polnymi drogami, możemy podziwiać malowniczy krajobraz. (P.P.)
Czasem zdarza się samotna lipa, dająca cień.(J.P.)
Odświętnie przystrojony polny krzyż przydrożny. (J.P.)
Na tyłach wsi, na zboczach otaczających wsie wzgórz biegną polne drogi, ... (P.P.)
.. dzięki temu, możemy nie jechać asfaltową drogą. Możemy za to podziwiać krajobraz, oraz ... (J.P.)
... pola malin, ... (J.P.)
... i ich dorodne owoce. (J.P.)
Kolejny upalny dzień. (P.P.)
Droga prowadzi grzbietem wzgórz. (P.P.)
Niektóre podjazdy są niemal pogórzańskie.(J.P.)
Podczas drugiego śniadania, podzieliliśmy się okruszkami z miejscowym ślimakiem. (J.P.)
Początek najdłuższego podjazdu na kolejny grzbiet, ...(J.P.)
... droga wspina się stromo pod górę. (P.P.)
Schronienie od upału daje nam tunel utworzony z drzew rosnących obok drogi. (P.P.)
Jedziemy już dłuższy czas, a droga wciąż wspina się do góry. (P.P.)
Wyżej glina na drodze jest twarda i zeschnięta, trzeba "walczyć" z koleinami. (P.P.)
My tu "gadu-gadu", a tymczasem zdobyliśmy trochę wysokości ... (J.P.)
Ostatnie metry podjazdu. (P.P.)
Zjazd z grzbietu ma miejsce w - naszym ulubionym - bukowym lesie, ... (P.P.)
... od razu robi się błotniście, ... (P.P.)
... ale za to chłodniej. (J.P.)
Tutaj jeszcze sporo kałuż pozostało po ostatnich ulewach. (P.P.)
Dolina rzeki Por - tu znowu dopada nas letnia ulewa, ... (J.P.)
... szybko jednak wychodzi słońce i wyjazd z doliny jest już znowu w upale. (P.P.)
Pomału opuszczamy Zachodnie Roztocze i kierujemy się w stronę Lublina. (J.P.)
Czasu jest coraz mniej, więc kończy się część wycieczkowa. Powrót w wielu miejscach odbywa się asfaltami. (P.P.)
Wreszcie popołudniem dopada nas prawdziwa, letnia burza,...(J.P.)
... nie ma już czasu na przeczekiwanie resztek deszczu, musimy jechać w takich warunkach jakie są.(P.P.)
Przed samym Lublinem, niemal na rogatkach miasta, znowu część trasy możemy pokonywać ulubionymi polnymi drogami. (P.P.)
Droga na Lublin. Już niedaleko ! ... czy zdążymy na pociąg ?(J.P.)
Uczestnicy wycieczki, od lewej: Janusz, Mirek, Justyna, Pablo, Marcin i Przemek. Łukasz niestety musiał wrócić wcześniej i zabrakło Go na wspólnej fotografii. Dziękujemy za wizytę i obejrzenie fotorelacji. Mamy nadzieję, że się Wam podobało! Kronikę tej wycieczki oraz innych klubowych wycieczek można znaleźć na naszej klubowej stronie WWW: http://www.klub-karpacki.org . Zapraszamy ponownie! (J.P.)