W Vatra Dornei (Dorna Watra) powitał nas barwny pochód kolędników.(J.P.)
Kolędnik z Vatra Dornei. (J.P.)
Kolejny kolędnik. (J.P.)
Na głównej ulicy Vatry Dornei. (J.P.)
Pochód kolędników. (J.P.)
Po 10 minutach marszu od centrum Vatra Dornei możemy już zakładać narty - najpierw jednak trzeba je "uzbroić" w foki. (P.P.)
Pierwsze przeszkody terenowe pokonujemy bez trudu. (J.P.)
W pięknie ośnieżonym lesie świerkowym powoli zdobywamy wysokość.(P.P.)
Pod Vf. Diecilor (1301) na narciarzy z pobliskiego wyciągu czeka już Mikołaj. (P.P.)
Po 500m podejścia w końcu jest trochę zjazdu. (J.P.)
Szymek na zjeździe. (J.P.)
W końcu się trochę przejaśnia. (P.P.)
Janusz w śnieżnym obramowaniu. (P.P.)
(P.P.)
I znowu trochę w dół. (P.P.)
Jak jest w dół to musi być i pod górę. (P.P.)
Kolejny dzień zaczynamy od podejścia na Buza Şerbei (1533) [Buza Şerbii (1530)] - powyżej 1500 mnpm świat robi się zupełnie bajkowy - tu Szymek w roli śniegowego skrzata. (J.P.)
Śniegowej bajki ciąg dalszy...(J.P.)
... i dalszy. (P.P.)
W drodze na Cerbul (1673). (P.P.)
Świerki w zimowej szacie. (P.P.)
Narciarski ślad. (J.P.)
Monastyr pod szczytem Cerbula (1673). (P.P.)
Podejście na Lucaciula (1769). (P.P.)
Nasz ślad przeplata się z tropami jeleni. (P.P.)
Vrf. Munceilor (1775)i skałki Dwunastu Apostołów [Stâncile Doisprezece Apostoli/ Tizenkét Apostol sziklái]. (P.P.)
Poejście na Vrf. Munceilor (1775). (P.P.)
Widok na Alpy Rodniańskie. Z prawej charakterystyczna grupa Ineula.(P.P.)
Wierzchołki Gór Rodniańskich skryte jeszcze w chmurach. (P.P.)
Janusz. Przepis na lewy kijek tutaj:http://picasaweb.google.pl/SzymekKozlowski/Sywester2008MunIiCLimani#5290543623245343490 (P.P.)
Vrf. Munceilor (1775) [Stâncile Doisprezece Apostoli/ Tizenkét Apostol sziklái] za nami. (P.P.)
Przed nami skryty jeszcze lekko w chmurach główny grzbiet Kelimenów. (P.P.)
Wędrówka grzbietem na wysokości powyżej 1600 mnpm. (P.P.)
Czasami musieliśmy lawirować między skałami. (J.P.)
W tle szczyty Călimanu Cerbului (2013) , Iezerul Călimanului (2031) i Vf Bradul Ciont (1899). (P.P.)
Pośrodku Ineul (2280) i Ineuţ (2222) - Góry Rodniańskie. (P.P.)
Verful Omului (1932) w Górach Suhard. (P.P.)
Słońce zachodzi - pora poszukać miejsca na biwak. (P.P.)
Po godzinie ciężkiej pracy możemy już topić śnieg na pierwszą tego wieczora herbatę. (P.P.)
Dorzucanie "wody" do kotła. (P.P.)
Przed wskoczeniem do śpiworów warto jeszcze złapać trochę ciepła od ogniska. (J.P.)
Rano zwijamy się jeszcze przed wschodem słońca. (P.P.)
Wschodzące słońce już oświetliło Alpy Rodniańskie. (P.P.)
Pierwszy poranny zjeździk w wykonaniu Pabla. (J.P.)
I w wykonaniu reszt ekipy. (J.P.)
Rzut oka na przebytą już drogę. Pośrodku skałki Dwunastu Apostołów. (P.P.)
Na grzbiecie za Vrf. Timaului (1863). (P.P.)
Szymek, Justyna, Przemek, Janusz i Pablo. (P.P.)
Pietros Kelimeński w całej okazałości. (P.P.)
Przemek, Justyna, Szymek i Janusz ze szczytem Bistricioru (1990) w tle. (P.P.)
Widok na Heniul mr. (1612) [Haniul Mare] charakterystyczny szczyt z anteną TV - góry Byrgo. (P.P.)
Z lewej Vf Bistricioru (1990) z prawej Piciorul Bistriciorii (1950). (P.P.)
Pietros Kelimeński widziany z koty 1817. (P.P.)
Powoli zbliżamy się do Vf. Măieriş / Majoros-tető (1885). (P.P.)
Janusz i Szymek na podejściu. (P.P.)
Vf. Măieriş [Majoros-tető (1885)]. (P.P.)
Wędrówka grzbietem. (P.P.)
Piertos Kelimeński [Pietrosul (2100) Pietrosz]. (P.P.)
Słońce powoli wytapia śnieg ze świerków. (J.P.)
Justyna na podejściu, w tle Alpy Rodniańskie - od Pietrosa z lewej po Ineul - z prawej. (P.P.)
Vf. Ruscii (1913) [Ruszka]. (P.P.)
Wędrówka grzbietem, bez śniegu czekałaby nas przeprawa przez kosówkę. (P.P.)
Przemek i Szymek na początku podejścia na główny grzbiet Kelimenów. (P.P.)
W trakcie podejścia na Coade Pietrosului. (P.P.)
Przemek dotarł już do grzbietu. (P.P.)
Vf. Ruscii (1913) i Vf. Gruiu (1882) widziane z Coady Pietrosului. (P.P.)
Górski przekładaniec, w tle Alpy Transylwańskie. (P.P.)
Podejście na Pietrosa. (P.P.)
Z bliska Kelimeny już nie są takie płaskie jak z daleka. Wędrówka Coadą Pietrosului, daleko za morzem mgieł Karpaty Południowe. (P.P.)
Decydujemy się na chwilowe zdjęcie nart. (P.P.)
Coada Pietrosului różowieje w zachodzącym słońcu. (P.P.)
Pablo, Janusz, Szymek, Justyna i Przemek. (P.P.)
Zachodzące słońce złoci chmury przykrywające Transylwanię, za morzem chmur widać Góry Zachodniorumuńskie. (P.P.)
Pietros w ostatnich promieniach słońca. (P.P.)
Na moment śnieg stał się różowy a cienie niebieskie. (J.P.)
Na ostatnim planie długie pasmo Gór Fogaraskich (Karpaty Południowe). (J.P.)
Rozpalanie ogniska. (P.P.)
Wieczorne gotowanie. (P.P.)
Pod namioty też musieliśmy wykopać solidne półki w śniegu. (P.P.)
Jeszcze w porannym cieniu, na podejściu pod Vf. Gruiu (1882). (P.P.)
Wspinaczki ciąg dalszy. (P.P.)
Na grzbiecie śnieg jest zmrożony i przewiany. (P.P.)
Podejście na Vf Ruscii (1925). (J.P.)
Przemek, w tle chmury w dolinie Mureszu (Mureş). (P.P.)
Skałki na Vf. Ruscii (1925). (P.P.)
Ja w tym momencie, żałowałam tych, którzy są przykryci tymi chmurami. (P.P.)
Pietros Kelimeński [Pietrosul, Pietrosz, Nagy-Köves] (2100) w całej krasie. (J.P.)
Za Vf. Tihu [Tiha-tető] (1799) zaczęły się zjeździki w lesie. (P.P.)
Po lekkim krążeniu po gęstym i miejscami stromym lesie zdobyliśmy Vf. Tătarului [ Tatár-tető] (1532). (J.P.)
Miejscami robiło się nieco więcej miejsca dla zjeżdżającego narciarza - Justyna w akcji. (P.P.)
Było też parę lub paręnaście przeszkód. (P.P.)
Ale Kelimeny bez zwalonych drzew to nie byłyby te same góry :) (J.P.)
Las zrobił się nieco mniej gęsty ale śniegu też nieco ubyło. (P.P.)
Do oczyszczenia miejsca pod ognisko przydałyby się kilofy - śnieg był bardzo zmrożony ale udało się wykroić trochę miejsca. (P.P.)
Herbata już gotowa, obiad "dochodzi" w drugim garze. (P.P.)
W końcu spotkaliśmy tropy niedźwiedzia. (P.P.)
Żeby nie było za nudno wędrować drogą, co jakiś czas musieliśmy pokonać kolejną przeszkodę. (J.P.)
Ostatniego dnia tak jak i pierwszego sypało śniegiem. (J.P.)
Bukowe gałązki. (J.P.)
Łąka pod szczytem Bâtca Frasinu [Kőris-tető] (1249). (P.P.)
Świerki stroiły się w nowe śnieżne ubranka. (P.P.)
W okolicach koty 967. (P.P.)
Justyna goni grupę. (P.P.)
Zjazd w dolinę był niezwykle urozmaicony. (J.P.)
Zwalone drzewa, strumień, gęste krzaki skutecznie utrudniały poruszanie się. (P.P.)
Jakoś jednak sobie radziliśmy. (J.P.)
Pablo przechodzi przez drzewo. (J.P.)
Dwa kilometry przed wsią zaczęła się równa droga, wystarczyło się tylko odepchnąć kijkami. Pablo w Lunce Bradului. (J.P.)
Koniec wycieczki - przepakowanie na stacji w Lunca Bradului. (J.P.)
Szymek. Jego śliczne zdjęcia na: http://picasaweb.google.pl/SzymekKozlowski/Sywester2008MunIiCLimani#
Janusz. (J.P.)
Przemek. Jego reporterskie zdjęcia na :http://picasaweb.google.pl/pbie.foto/SylwestroweKelimeny# (J.P.)
Pablo. (J.P.)
Justyna. (P.P.)