Nadszedł kolejny długi weekend - jedziemy na kolejną wycieczkę. Podróż upływa nam w miłym towarzystwie licznych lubelskich turystów-rowerzystów.
Zaczynamy w Terespolu. Za plecami już tylko Granica Państwa.
Nad Bugiem. Obowiązkowe zdjęcie przy znaku granicznym.
Już na starcie opuszczamy asfalt i jedziemy przez pola.
O, jesteśmy na dobrej drodze.
A tak powstaje fotorelacja.
W drodze.
Odpoczynek.
Mała przegryzka.
Wije się droga.
Podlaskie klimaty.
Na lodach.
Miejscami było mokro.
Na rozstajach dróg.
Michał ziewa - to znak, że pora poszukać miejsca na biwak.
Na miejscu biwaku spotykamy jeża.
Przygotowanie biwaku.
Obiadokolacja, jak zwykle gotujemy i jemy przy ognisku.
Przed śniadaniem nauka rozpalania ogniska.
Jest ognisko, zaraz będzie ciepłe śniadanko.
Nauki ciąg dalszy - będziemy gotować wodę, którą najpierw trzeba nalać do kociołka.
Smacznego!
Przed wyruszeniem w trasę - poranne harce.
Momentami bywa ciężko...
... ale dajemy radę!
Podlaskie piachy.
Nie potrzeba placyku zabaw, ... wystarczą przydrożne wierzby.
Z każdym kilometrem, chłopaki coraz lepiej sobie radzą w jeździe po piachu.
Kuba.
Chłopaki walczą, ale lekko nie jest. Piach, lekko pod górkę, kropi deszczyk, ... aby morale nie spadło do końca pora pomyśleć o odpoczynku i przegryzce.
W tym czasie Michał ucina sobie małą drzemkę.
Przegryzka podczas deszczu.
Zaczyna się robić podmokło.
Droga Bardzo Rowerowa.
Nie ma takiej drogi, której nasza ekipa nie byłaby w stanie pokonać.
Tego dnia pogoda nas nie rozpieszcza, jest zimno, mokro, wietrznie i ... ponuro.
Każdy wybiera swój indywidualny wariant.
Pora na biwak, tymczasem wokół same mokradła. Na szczęście natrafiamy na kawałek suchej łąki. miejsce pod lasem wygląda zachęcająco.
Suszenie Smerfa, który napił się bagna.
Wieczorem przy ognisku.
Kolejny dzień, kolejne śniadanko.
Zwiedzamy skansen w Holi. Każdy w inny sposób, Michał np. smacznie sobie śpi, ...
... a chłopaki sprawdzają się w kuźni.
Skansen w Holi.
Wjeżdżamy do Poleskiego Parku Narodowego. Sporo tu przydrożnych rozlewisk.
Durne Bagno.
Cmentarz wojenny w Wytycznie.
Z Wólki Wytyckiej wyruszamy ku przygodzie!
Rozlewiska w lesie pod Wólką Wytycką.
Zaczyna się niewinnie.
Miejscami nawet daje się jechać.
Im dalej w las, tym więcej ... krzaków ...
... i wody.
Droga.
Po pokonaniu błotnistej drogi wszyscy mają apetyt.
Kolejny biwak. Wszyscy dzielnie zbierają chrust na ognisko.
Kolejna nauka rozpalania ognia.
Michał w roli Strażnika Ognia.
Poranne zabawy.
Pasta, szczotka, kubek, ... zimna woda.
Można by powiedzieć - spacerek.
Wjeżdżamy na łąki nad Tyśmienicą.
Droga na łąkach rozmywa się w terenie.
Najważniejsze, że da się jechać!
Tylko Michałowi udało się pokonać tę część drogi suchą nogą.
Starsi chłopcy muszą przejść na własnych nóżkach.
Nie mogę jechać bo ... mam żaby w butach.
Na łąkach.
Ostatnia wodna przeszkoda.
Im bliżej Lublina, tym częściej przychodzi nam jechać "normalnymi" drogami.
Przed samym miastem - niespodzianka. Wąwozy.
Wreszcie, po czterech dniach dotarliśmy do Lublina.
Na koniec jeszcze przejażdżka po lubelskiej starówce.
Udział wzięli: Michał, ...
... Kuba, ...
... Adrian, ...
... Justyna, ...
... i Paweł.
To była bardzo miła wycieczka. Od lewej: Adrian, Paweł, Kuba, Michał i Justyna. Dziękujemy za wizytę i obejrzenie fotorelacji. Mamy nadzieję, że się Wam podobało! Szczegółową kronikę tej wycieczki, jak również innych klubowych wycieczek, można znaleźć na naszej klubowej stronie WWW: http://www.klub-karpacki.org . Zapraszamy ponownie!