Na dworcu w Kowlu.
Lubieszów. Po przyjeździe szykujemy rowery do jazdy.
Rozlewiska Prypeci pod Lubiążem.
Po przekroczeniu Prypeci zjeżdżamy z drogi do wsi Szłapań. Okazuje się, że przydrożne "czcinki" stają się doskonałą zabawką, urozmaicającą czas dzieciom podczas jazdy.
Tuż za wsią napotykamy pierwsze rozlewiska. Początkowo daje się nawet jechać ...
... ale im dalej, tym trudniej. Wygodniej jest więc prowadzić rowery.
Główny nurt pokonujemy pieszo.
Dalej wody jest jeszcze więcej. Do tego zaczyna kropić deszcz.
Brukowana droga przez wydmy Szłapańskich Gór.
Hreczyszcze.
Rozlewiska Prypeci są bardzo rozległe. Woda stoi na łąkach daleko od głównego nurtu rzeki.
Podobnie jest w lesie.
Droga do Horek to miejscami piach, ...
... a miejscami kombinacja piachu, kamieni i ... dziur.
Horki.
Krótki odpoczynek pod sklepem w Horkach. Dzieci mogą się trochę pobawić. Po dłuższym czasie spędzonym w fotelikach, do zabawy nie potrzeba wyszukanych zabawek.
W drodze.
Kuba.
Michał.
Śniadanie.
Zwijamy nasz biwak.
Wietły. Próbujemy przedostać się do Wielkej Hłuszy, ale most na Prypeci jest odcięty przez wodę.
Przygotowania do pokonania rozlewiska.
Najpierw musimy dotrzeć do mostu.
Na szczęście jest płytko.
Za mostem natrafiamy na coś w rodzaju drogi.
Droga jest jednak zalana wodą.
Okazuje się, że rozlewiska są rozległe. Woda pochłonęła też i naszą drogę. Postanawiamy zobaczyć co będzie dalej.
A im dalej - tym głębiej.
Łatwo nie jest, koła i nogi grzęzną głęboko w mule, miejscami prąd jest silny, trafiają się też nieoczekiwane dołki pod wodą.
Gdzie spojrzeć, dokoła woda!
Rowery grzęzną w mule lub wpadają w ukryte pod wodą dołki.
Duuuuuuużo wody. Pytanie czy to co widać na końcu to suchy ląd, czy raczej trawa wystająca z wody.
Trudne odcinki pokonujemy w dwóch etapach, pomagając sobie nawzajem.
Miejscami muł sprawia, że nawet w dwie osoby trudno jest przeciągnąć rower.
Jak widać kwiatom woda nie przeszkadza.
Woda była na tyle głęboka, że wodery okazały się zbyt krótkie. Odrobinę suchego lądu wykorzystujemy na wylanie wody z butów.
Sprzęt gotowy do dalszej drogi!
Wiosna na rozlewiskach.
Po krótkim odcinku suchego lądu, przed nami pojawia się kolejne rozlewisko. No to ruszamy!
Droga z pozycji rowerzysty.
Próbujemy iść dalej. Ale końca nie widać.
Lekko nie jest.
Niekończąca się wodna droga.
Niestety woda była coraz głębsza, a końca rozlewisk nie udało się nam dostrzec. Postanowiliśmy zawrócić.
Na ten odcinek, to byłby najodpowiedniejszy sprzęt.
Oczyszczenie rowerów z mułu i wodorostów zajmuje sporo czasu.
Po dłuższej przerwie rowery są gotowe do dalszej drogi.
Po emocjach związanych z pokonywaniem rozlewiska, zasłużony odpoczynek na suchym lądzie.
Wychodzi słońce, robi się sielsko!
Pamiątkowa fotografia nad brzegiem rozlewiska.
Poleski trakt.
Siedemdziesiąty ósmy kilometr drogi.
Wiosenny las.
Rozlewiska Prypeci.
Niewierz.
Okazuje się, że nawet w takich warunkach można usnąć.
Wokół tyle ciekawych rzeczy, ja nie śpię!
Za Niewierzem opuszczamy główną drogę i lasami kierujemy się nad Jezioro Wolańskie. Miejscami piachy udaje się minąć bokiem.
Widząc nas, wielu ludzi z ciekawością i zdziwieniem nas obserwuje i pozdrawia.
Na polach wre praca.
Po drodze mijamy znacznie więcej furmanek niż samochodów.
Furmanki są wszędzie!
Droga przez las.
Grobla nad Jeziorem Wolańskim.
Stary most na Kanale Białojezierskim.
Jezioro Wolańskie.
Spotkanie z fotografami z białoruskiego czasopisma "Dzika przyroda".
Na rogatkach Michalina (Chaboryszcze).
Wólka Szczyteńska. Odpoczynek pod sklepem.
Wólka Szczyteńska. Cmentarz na wydmie.
Z Wólki Szczyteńskiej do Meżysytu przebijamy się przez lasy. Piachu po drodze nie brakuje.
Pić się chce!
Niektóre odcinki jesteśmy zmuszeni pokonać prowadząc rowery.
Zbliża się wieczór - pora szukać miejsce na nocleg.
Wieczorem, jak co dzień gotujemy i grzejemy się przy ognisku.
Wieczorne ognisko.
Już dzień, pora wstawać.
Leśne drogi są na tyle urozmaicone, że trudno się nudzić.
Jak nie piachy to kałuże.
W głębi lasu napotykamy na pomnik poświęcony żołnierzom UPA.
Po kilku kilometrach przebijania się przez piaszczyste wydmy, wreszcie napotykamy na twardą drogę. Aż chce się jechać!
Droga jest malownicza, a jedzie się wyśmienicie.
Tuż za Komarowem znowu docieramy nad Prypeć.
Nad Prypecią.
Wiosenne rozlewiska Prypeci.
Droga do Ratna.
Nieliczne samochody co prawda ciągną za sobą chmurę kurzu, ale za to wyprzedzają nas w bezpiecznej odległości.
Miłe miejsce na krótki odpoczynek.
Dzieciaki szybko znajdują sobie zajęcie.
Zdomyśl - cerkiew.
Znudzeni jazdą główną drogą, wybieramy okrężny wariant - na drodze od razu przybywa kamieni, dołów i piachu.
Kraska - cerkiew.
Poleskie klimaty.
Mijamy wieś i wyjeżdżamy na rozległe łąki.
Urokliwa droga na skraju lasu.
Kanał Prypeci - rzeka uwięziona w kanale przez człowieka traci swój urok.
Klebańszczyzna - cerkiew.
Niezwykle urokliwa droga do Krymna.
Poleski trakt w wiosennych barwach.
Pamiątkowa fotografia.
Krymno - cerkiew.
Słońce chyli się ku zachodowi. Znowu pora rozglądać się za miejscem na biwak.
Przygotowanie śniadania.
Przy śniadaniu.
Lubochiny - cerkiew.
Duży ruch.
Ta droga, na mapie oznaczona jest pomarańczowym kolorem...
Tymczasem kolejne kałuże zmuszają nas do slalomu.
W niektórych miejscach trudno przejść suchą stopą.
Brukowany trakt do Lubomla.
Nazwa adekwatna do sytuacji.
Zabłocie.
Nudyże - cerkiew.
Nudyże - cmentarz.
Wiszniów - cerkiew.
Główną drogę z Lubomla do Granicy w Jagodzinie mijamy opłotkami okolicznych wsi.
Rymacze (st. Jagodzin) - ruiny kościoła.