Świnoujście, ze stacji jedziemy prosto na prom.
Pas drogi granicznej na granicy polsko-niemieckiej. Tu zaczyna się nasza wycieczka.
Świnoujście. Pierwsza kąpiel w morzu.
Po kąpieli pora wyruszyć w drogę.
Znowu na promie. Opuszczamy Świnoujście.
Plaża w Międzyzdrojach. Zimny wiatr nie zachęca do kąpieli ...
... ale chłopcom to w niczym nie przeszkadza.
Aleja gwiazd.
Nadmorskie atrakcje.
Pokazowa zagroda żubrów.
Oddalamy się od morza i od razu robi się swojsko.
W drodze.
A drogi malownicze.
Kuba pali trawkę (patyczkiem).
Michał pozuje do fotki.
Na biwaku. Poranny rozgardiasz.
W końcu ruszamy.
W drodze. Kuba.
Droga przez wydmy w okolicach Międzywodzia.
Dziwnówek. Zasłużona kąpiel.
Zabawa z falami.
Morze dostarcza atrakcji.
Na przeciw fali.
Stara droga z Dziwnówka do Wrzosowa.
Za Wrzosowem w stronę Strzeżewa.
Przez pola kukurydzy.
I przez zboża.
Przydrożny szpaler.
Rowerowe zabawy na krótkim postoju.
Nie mogło zabraknąć wiatraków.
Mama - "Fully loaded".
Kolejna polna droga na naszej trasie.
Na wyjeździe z Drozdowa.
Na biwaku.
Dni w czerwcu są naprawdę bardzo długie.
Poranne gotowanie.
W drodze. Krzal przed Trzebiatowem.
Za Nowielicami.
Przerwa na zabawę. Jedni układają puzzle...
...inni w ramach zabawy - uczą się strzelać z bata.
Polami, polami.
Najwygodniejsza droga - przez pole.
Uroczy singletrack za Samowem. Podjeździk.
A potem w dół.
Pablo.
Justyna.
Adrian i Kuba - im żadna droga nie straszna.
Michał - na razie pasażer fotelika.
Droga zanika w krzalu.
Czy tutaj jeszcze jest droga?
Przejezdną drogę znajdujemy na skraju pola.
Potem tylko przez pszenicę.
I dla odmiany trochę przez łąki.
Jedno ze spotkań z pieskami.
Turystyka rodzinna. Odcinek terenowy.
Turystyka rodzinna. Odcinek asfaltowy.
W drodze na nocleg.
Dzisiaj będę spał w moim nowym śpiworku.
Dzieci + ogień = ?
Przy ognisku.
Kolejny długi czerwcowy wieczór spędzamy przy ognisku.
Śniadanko.
Poranna rozgrzewka w krzalu.
Nasze sprzęty pod sklepem w Będzinie.
Z Łazów do Dąbek próbujemy przebić się wydmami.
Ciężka droga przez wydmy.
Może brzegiem morza będzie łatwiej?
Już niedaleko do morza.
Na plaży.
Ekipa gotowa do marszu plażą.
Miejscami daje się jechać.
Wzbudzamy zainteresowanie wśród nielicznych w tym miejscu plażowiczów.
Niestety odcinek, na którym daje się jechać po plaży jest bardzo krótki.
Pozostaje nam prowadzenie rowerów po piachu.
Pablo pcha.
Kuba i Adrian pchają.
Jest ciężko.
Justyna pcha a Michał idzie na nóżkach.
Przed nami jeszcze kawał drogi.
Na koniec plażowego odcinka, ok 3 km. prowadzenia rowerów po piachu, zasłużona, wieczorna kąpiel w morzu.
Bracia.
Dzieci się kąpią, rodzice pilnują.
Znowu jesteśmy jedynymi kąpiącymi się w zimnym morzu.
Po kąpieli pora ruszać w dalszą drogę.
Aby wyjść z plaży musimy pokonać wysokie schody.
W Dąbkach, w pełni zasłużone gofry.
Wieczorem szukamy miejsca na biwak.
Zanim pójdziemy spać, mgła spowije nasz biwak.
Tymczasem grzejemy się przy ognisku.
Rano docieramy do Darłowa gdzie zwiedzamy zamek.
W Darłowie.
Po wyjeździe z miasta szybko opuszczamy asfalt i jedziemy polnymi drogami.
Teren trochę pofalowany to i podjazdy się miłe przytrafiają.
Sklep obwoźny - oczywiście kupujemy świeże słodkie bułeczki...
... a w tym czasie, Chłopaki znajdują sobie fajną zabawkę.
Przez pola pszenicy. Wojownicy białych piór.
Objeżdżamy Jezioro Wicko.
Nagły spadek formy.
W poszukiwaniu miejsca na nocleg - jak to mówi Michał "tam gdzie jest mało ludzi".
Na biwaku. Chłopaki umilają sobie czekanie na obiad grając w karty.
W Ustce na nabrzeżu.
Kapitan Michał.
Korzystając z okazji, że jesteśmy nad morzem, oczywiście ... kąpiemy się.
Od Ustki zaczyna się miły piaseczek w morzu.
Po kąpieli. Zaraz ruszamy.
Od lewej: Kuba, Pablo, Michał, Adrian, Justyna.
Z Ustki wyjeżdżamy szlakiem R-10. Szlak prowadzi miłymi drogami ale jest strasznie nudny i przy każdej nadarzającej się okazji omijamy go szerokim łukiem.
A w międzyczasie u Kuby stuka pierwszy tysiąc kilometrów w tym sezonie.
Michał.
Kuba.
Trudno oprzeć się "nadmorskim atrakcjom", które atakują nas ze wszystkich stron. Przesiadka na inne rumaki.
Betonowa droga prowadząca przez Smołdzińskie Łąki.
W skansenie w Klukach.
Przed pobudką.
Trochę bruku nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Gać nad jez. Łebskim.
Poranna drzemka.
Po drodze do Łeby napotykamy na piaszczyste odcinki na wydmach.
Łeba - kolejna okazja do kąpieli.
Z Łeby jedziemy na wschód drogami i ścieżkami prowadzącymi wydmami pomiędzy morzem i Jeziorem Sarbsko.
Na wydmach.
Alternatywne siedzisko dla Michała.
Piach, tylko piach!
A jak nie piach to kocie łby.
Wieczór - jak zwykle - spędzamy razem przy ognisku.
Dębki. Przygotowanie do kąpieli.
Czekajcie, już lecę!
Robi się coraz zimniej i coraz wietrzniej - nie przeszkadza to jednak chłopakom w regularnych kąpielach w morzu.
Michał jak mały pershing robi małe rundki po plaży, żeby z powrotem wpaść do wody.
Ale fajne fale!
Pamiątkowa fotografia przy "Gwieździe Północy" w Jastrzębiej Górze.
Omijając główne drogi, przebijamy się do Władysławowa.
Droga rowerowa.
Deszczowy biwak.
Rankiem na biwaku. Na szczęście akurat przestało padać.
Na koniec, w sprinterskim tempie "zwiedzamy" Trójmiasto. Odwiedzamy nabrzeże w Gdyni z obowiązkową wizytą na ORP Błyskawica (na zdjęciu), zahaczamy o słynny Monciak w Sopocie, ...
... (znowu sami) kąpiemy się w Jelitkowie, ...
Tzn. kąpią się chłopcy, dorośli dozorują z brzegu. Justyna.
Jak widać, pogoda nie zachęca do kąpieli.
Mimo zimnej wody humory dopisują.
Ostatnie szaleństwa w wodzie.
... zahaczamy o ważne miejsca, ...
... przejeżdżamy nad Motławą i przez Gdański Rynek.
Po ośmiu dniach i przejechaniu prawie 600 km, wycieczkę, którą rozpoczęliśmy w Świnoujściu, kończymy w Gdańsku. Od lewej: Paweł, Adrian, Kuba, Michał i Justyna. Jak zawsze - dziękujemy za wizytę i obejrzenie fotorelacji. Mamy nadzieję, że się Wam podobało! Szczegółową kronikę tej wycieczki, jak również innych klubowych wycieczek, można znaleźć na naszej klubowej stronie WWW: http://www.klub-karpacki.org . Zapraszamy ponownie!