Jeszcze przed wyruszeniem na trasę wycieczki przechodzimy próbę wody. Na dworzec docieramy przed piątą rano w strugach ulewnego deszczu.
Po dniu pokonywania pogórzańskich wzniesień pora poszukać miejsca na biwak.
Wieczorem na biwaku.
Rankiem na biwaku.
W drodze.
Na przegryzkę zatrzymaliśmy się na uroczej i cichej stacyjce w Tarnowcu.
Przed chałupą SKPB Warszawa w Teodorówce.
Pora na kąpiel. Jasiołka kusi.
Z chałupy SKPB Lublin w Zawadce Rymanowskiej wyruszamy w strugach deszczu, z nadzieją, że kiedyś przecież musi przestać padać.
Słynny drogowskaz.
Zjeżdżamy na Słowację (dolina Laborca).
W drodze na przełęcz.
Kolejna przełęcz zdobyta.
Na przełęczy jedna z wielu napotkanych po drodze urokliwych przydrożnych kapliczek.
Tego dnia chłopaki ustanowili swój kolejny rekord dziennego przebiegu: 92,88 km. Spokojnie pokonaliby "setkę", ale z takiego miejsca na biwak nie sposób było zrezygnować.
W drodze na przełęcz Ruské Sedlo.
Vodná nádrž. Starina.
Cmentarz wojenny w nieistniejącej już wsi Veľka Poľana.
Po całodziennej wspinaczce wieczorem zdobywamy przełęcz Ruské Sedlo.
Zaczyna się kolejny dzień naszej wędrówki.
Na stacji Kolejki Bieszczadzkiej w Majdanie.
Nasz wehikuł.
Michał.
Napotkani po drodze sakwiarze z Anglii nie mogą się nadziwić naszej ekipie.
Pora uzupełnić płyny.
Uczta po zdobyciu Przełęczy Żebrak.
Kuba "skałołamacz".
Michał zdobywający pierwsze rowerowe doświadczenia już nie na foteliku ale na własnym rowerze.
Droga w dolinie Rabiańskiego Potoku.
Krótki popas w bazie "Rabe".
Bieszczadzkie klimaty.
Przy źródle w Rabem.
Na bieszczadzkiej stokówce.
Kąpiel.
Prawie jak albańska droga.
"Adrian rowerowy".
Po to się jedzie!!!
Śniadanie.
Zaczynamy kolejny dzień łojenia.
Chłopaki nie mogli nadziwić się czemu podczas tej wycieczki tyle jeździmy po asfaltach. No to pojechaliśmy klasycznie ...
... i się zaczęło, podjazdy po błocie, ...
... trochę krzala, ...
... zwalone drzewka.
Awaria.
Jak Tata naprawia, to i Michał też.
Naprawa.
Przed nami kolejny pogórzański grzbiecik do zdobycia.
Sprzęt gotowy do drogi.
"Long vehicle" prawie "fully loaded" na kolejnym pogórzańskim grzbieciku.
Przygotowania do biwaku.
Spodziewając się burzy, za wczasu rozstawiamy tarp.
Wojenna narada.
Przygotowanie (pysznego) śniadania.
Im bliżej końca, tym więcej odcinków terenowych.
Próbujemy przebić się - po prostu - grzbietem.
Droga miejscami jest zarośnięta, ...
... ale dajemy radę.
Tandem w terenie.
Na wierzchołku niespodzianka - mini ścianka do wspinaczki.
Niby nic, a jednak może napędzić strachu.
Dalej napieramy grzbietem...
... pośród cienistego lasu.
Chłopaki już są gotowi do kolejnej wyrypy!
Od lewej: Paweł, Michał, Kuba i Adrian. Chłopaki po raz pierwszy jeździli po górskich trasach. Nie było łatwo, ale świetnie sobie poradzili. Dziękujemy za wizytę i obejrzenie fotorelacji. Mamy nadzieję, że się Wam podobało! Szczegółową kronikę tej wycieczki, jak również innych klubowych wycieczek, można znaleźć na naszej klubowej stronie WWW: http://www.klub-karpacki.org . Zapraszamy ponownie!