Start z okolic Wołomina, blisko Warszawy więc i krajobraz niezbyt atrakcyjny.
Pablo walczy na piachu.
Stary dom w Dąbrowicy.
Wierzbowa aleja
Kolejny nieco piaszczysty odcinek. Pablo na piachu.
Przemek na piachu.
W końcu obaj znaleźli sposób.
Wrzosy już pięknie kwitną.
Przemek.
Ulica Piłsudskiego w Ryni.
Polska, jesienna piramida.
To nie łańcuch jest krzywo :)
Awarię naprawiamy na rondzie w Liwiu.
Bardzo "wdzięczny" ładunek.
Pablo, Przemek, Justyna i Wojtuś.
Wojtuś pomocnik fotografki.
I pomknęliśmy dalej.
Justyna, Pablo, Wojtuś i Przemek.
Rzeka Krzna.
Solidnie spięte rowery.
Zestaw prawdziwego rowerzysty - smar i musztarda.
Tyle kilometrów przejechałam...
a tyle godzin siedziałam na siodełku :)