Nasze Hong Bao - koperty z pieniędzmi, które tradycyjnie daje się w prezencie w 1szy dzień nowego roku
Jeszcze ciastka z ananasem i pomarańcze - symbol złota - bo pomarańczowe :)
Pierwsze danie: zupa z ogona rekina! Dobra.
W wigilię Chińskiego Nowego Roku cała rodzina się zbiera na kolację, tutaj mamy steam boat (gotująca się zupa), do której wkłada się co jakiś czas jeden ze składników na stole. Potem się to wyjmuje i je. Wszyscy ze wspólnego gara. Mało to ma wspólnego z naszą elegancką wieczerzą...
Ale ogólnie wigilia Chińskiego Nowego Roku przypomina nasze Boże Narodzenie a nie Sylwester. Jest to szczególny posiłek w gronie rodzinnym.
Kulki rybne, owoce morza, mięso, grzyby, pierogi i sałatopodobne warzywa (poza kadrem)
Wszystko ląduje w jednym garnku - tutaj ostra zupa..
... a tu zjadliwa, nieostra. Wyławia się takim metalowym sitkiem...
.. lub bezpośrednio pałeczkami.
Jingyu z rodzicami
Ja, Alex i Jingyu
Po jedzeniu każdy robi co chce: oglądamy zdjecia
Na stole w pokoju tradycyjne słodycze: ciasto z wielu wartstw (im więcej tym lepszy będzie rok), ciasto ryba (tylko bogaci jedzą ryby), różne świeże ciasteczka i oczywiście pomarańcze - symbol bogactwa
A my wiadomo co robimy...
Jinguy pokazuje nam zdjecia z dnia ukończenia uniwersytetu - noszą tu takie wdzianka jak w Stanach
Przygotowujemy yusheng - talerz z różnościami, które będziemy mieszać podrzucając pałeczkami do góry. Ten kto podrzuci wyżej będzie miał wiecej szczęścia w nowym roku.
Dodajemy też łososia.. od niedawna sie przyjął ten zachodni dodatek
Yusheng
Gotowe!
Tak właśnie odbywa się tradycja yusheng - wszystkiego najlepszego z okazji Chińskiego Nowego Roku!
I teraz mamy to jeść?!
Niestety tak.. smakuje dziwnie
A tu my z Jingyu i jej dwiema siostrami
Koło północy: babcia przygotowała Hong Bao dla wszystkich
W zamian babcia dostaje pomarańcze
Ile jeszcze zostało? Wujek pomaga babci
Od nas też pomarańcze!
Wszyscy są szczęśliwi bo dostali Hong Bao!
Czas na nasze Hong Bao - dajemy każdej z sióstr
A potem oglądanie telewizji albo komputer - czekamy na Nowy Rok
W końcu! Wyprawa do świątyni tygrysa - rok 2010 to rok tygrysa. W środku sami singapurczycy..
Wy też idziecie do świątyni! Mama Jinguy już coś dla nas szykuje
I proszę, my z kadzidełkami, świeczkami i zestawem papieru przed świątynią tygrysa
Najpierw świeczki..
..zapalamy..
.. i wstawiamy po obu stronach wejścia do świątyni.
Teraz kadzidełka
z każdej wysokiej świeczki trochę ognia
W środku ludzie nam się przyglądają. Czuje się tak intensywny zapach dymu, że aż łzawia czy. Dym jest uważany za kanał do nieba - za jego pomocą bogowie (bo w chińskiej tradycji jest ich wielu) mogą nas usłyszeć
Ogień, dym, niesamowita atmosfera..
Jingyu mówi mi jak modlą się chińczycy: masz kadzidełka przed sobą i nimi potrząsasz, mówisz jak masz na imię, gdzie mieszkasz i ile masz lat (no to dla jasności, żeby było wiadomo o kogo chodzi), potem mówisz o co prosisz :)
Wygląda to mniej więcej tak
Później wstawia się kadzidełka do takich waz z jakimiś prochami...
... do każdej 3 kadzidełka w małym pęczku
A teraz plik papieru, czyli pieniądze duchów (również joss paper) - najpierw próbujemy zrobić to co nasze koleżanki - specjalną techniką rozłożyć je równomiernie w ładny okrągły wachlarzyk...
I proszę jaki profesjonalizm!
Teraz podpalamy - ten zwyczaj pochodzi sprzed ponad 3000 lat! Jest to część zwyczaju przekazywania przedmiotów zmarłym przodkom, kórzy ich potrzebują.
Tutaj palimy symbol pieniędzy, które poprzez palenia namierają wartości (!), trafiają do nich w postaci dymu i służą naszym zmarłym do zapłaty ich duchowych długów, tórych nikt nie jest w stanie spłacić za życia
Dlatego każdy potrzebuje bliskich by po jego śmierci dostarczali mu funduszy na spłatę duchowych długów..
Zmieniamy świątynię.. tym razem jest to śwątynia taoistyczna
I znów dostaliśmy podobny zestaw
Ale tutaj dodatkowo jest miejsce na jedzenie - które zostawia się dla przodków. Tu też zostawia się a nie pali joss paper. Przypomina mi to nasz stary słowiański zwyczaj zanoszenia jedzenia na groby zmarłych. Czy to nie dziwne, tak odległe kultury a jednak podobne zwyczaje
Kadzidełka
Ale tu wstawiamy kadzidełka do miejsc boga o 4 twarzach, którego niestety nie mogłam sfotografować
I jeszcze dym, którym "myje się twarz" w celu oczyszczenia
A na koniec łyczek świętej wody :) Byliśmy z powrotem ok 2:30 w nocy..
Ranek w roku tygrysa - pustka - nikogo na osiedlu
A my zwarci i gotowi: tradycyjnie zakłada się nowe ubrania
Myślimy, że już nie wypada i chcemy już wracać, ale rodzice Jingyu nalegają abyśmy jeszcze pojechali z nimi do swiątyni gdzie tylko dziś jest specjalna modlitwa dla rodzin odprawiana przez mnicha tybetańskiego
W międzyczasie odpędza się nieszczęścia
Musimy czekać na swoją kolei do mnicha.. W tej świątyni też nie ma żadnych europejczyków
Najpierw cała rodzina się modli (tutaj nie mogłam fotografować)
Nawet podczas modlitwy jest zachowana chierarchia - najpierw ojciec, mama i dzieci, od najstarszego do najmłodszego
I nasza kolej na błogosławieństwo po tybetańsku, a pod koniec po angielsku. Trzymamy Hong Bao, które później wkłada się do koszyczka na przysłowiową tacę
Trochę mnie pokropiono
Rodzina Quek - starają się co roku zroić sobie zdjęcie na tej ławce, w świątyni tybetańskiej
Było wspaniale!