Sypialny pociąg chiński - naprawdę porządny standard.
Ciastko kukurydziane przed KFC.
Często widywany środek transportu - tuk-tuk, czyli zmotoryzowana ryksza.
Ulice
Stoisko z bułkami-pierożkami banh bao (tak to zowią po wietnamsku...)
Park Chaoyang Garden.
Panowie w coś grają w parku.
A to Janek.
Na cześć Roku Myszy - gryzoń wykonany ze świeżych róż (Bailong Park).
Bailong Park, ciąg dalszy...
...i dalszy.
Zabawy z czołgiem.
Miasto widziane z Bailong Park.
Niby nie jesień.
Pomnik ku czci.
Wieńce żałobne - dominuje kolor biały (inaczej niż w Wietnamie!)
Jakieś ciekawe drzewo.
Modrzew.
Obiadek - dobry i tani.
City at night.
Czołowa amerykańska inwestycja w Chinach.
Urząd.
Mao, Deng Xiaoping, Jiang Zemin.
Zaiste, istnieją powody do oklasków...
Tym razem park Qingxiu, duży teren krajobrazowy na zboczach pewnej góry.
Zadaszona kładka autorstwa mniejszości etnicznej Dong.
Znów ładne kwiatki,
i znów wieńce żałobne.
Pagoda w parku Qingxiu
Wygląda na to, że nie jest tylko atrakcją turystyczną.
Kadzidła, bardziej ozdobne niż w Wietnamie.
Inna "pagoda" okazała się być jedynie wieżą widokową.
Można było poleżeć na trawie.
Jakieś występy.
Dworzec kolejowy - z przesłaniem.
Inne ujęcia city at night.
Barki na rzece
Różnego rodzaju bułko-pierożki - pycha!
Śniadanie w komplecie.
Chińscy młodzieńcy w parku.
Pani parkingowa.
Mniej wielkomiejska uliczka.
Praktyczne rozwiązanie na upał.
W centrum na szczęście ulice miały dwujęzyczne opisy.
Pani porządkowa. Kapelusz non występuje tu w nowoczesnym wariancie (folia aluminiowa).
Jazda w upalny, słoneczny dzień.
Autobus miejski.
Pan sprzedał nam ananasa.
Centrum handlowe "Nanning Department Store".
Bardzo dziwna sałatka "w stylu zachodnim".
Niektórzy mieszkańcy miasta korzystają z kąpieli w rzece Yong.