Uproszczony przebieg Głównego Szlaku Beskidzkiego im. Kazimierza Sosnowskiego. Na niebiesko miejsca moich noclegów
Dzień 1. Ustroń 'WC' Zdrój - Stożek. Strach pomyśleć jakimi wodami tu leczą! ;-)
Startuję na Równicę
Pierwsza górka zdobyta. Z lewej widać parking i "schronisko". W tle Czantoria
W dole Ustroń z przeuroczym blokowiskiem "Manhatan". Szlak schodzi w dół
Po rozgrzewkowym podejściu na Czantorię docieram do stacji końcowej kolejki linowej
Jest pogodne niedzielne popołudnie, czyli człowiek - to brzmi tłumnie...
Wyraźnie widać granicę między tym czym oddychamy na Śląsku a prawdziwym powietrzem
Wieża widokowa (29 m) na szczycie Wielkiej Czantorii (995 m n.p.m.)
Czyli w sumie ponad 1000 m. Widoki są całkiem całkiem...
...ale wdzięcznie warkocze generator przy czeskim stoisku. Moja agresywność: 8
No... Tu już zdecydowanie lepiej
Założenia wyprawy: jak najlżejszy plecak, bez namiotu + kasa na spanie/jedzenie w schroniskach/kwaterach prywatnych
Pomimo około 20 stopni widoczność nie jest zła
Tego mi trzeba: góry, zero ludzi i wieczorne światełko...
Dzień 2. Stożek - Węgierska Górka. Wschód słońca przed schroniskiem. Byłem jedynym nocującym tu turystą
Idąc w stronę Kubalonki mijam "skały grzybowe" z piaskowca istebniańskiego
Schronisko PTTK Stożek. Mój najdroższy nocleg na całym GSB - 35 zł
Prywatne "Schronisko na Stecówce"
Miejsce jest naprawdę ładne
Pobliski kościółek
Ciągle się zastanawiam: czy kolana wytrzymają?
Przy pakowaniu plecaka ciąłem nawet mapy, ale z lustrzanki i termosu (w sumie 3 kg) nie potrafiłem zrezygnować...
Leniwiec Beskidzki - wyjątkowo agresywny egzemplarz terroryzujący schronisko na Przysłopie. Nie boi się nawet Rysia ;-)
Ho ho, rezerwat. Imponująca tablica
Szczyt Baraniej Góry (1220 m n.p.m.)
A to widok z wieży...
Trochę drzew jeszcze stoi
Skala katastrofy poraża tak bardzo, że nawet leśnicy się tłumaczą
Nie ma na czym znakować szlaku. Znaki z folii są naklejane na paliki wbite przy zasadzonych drzewkach
I to już koniec Beskidu Śląskiego
Dzień 3. Węgierska Górka - Hala Miziowa. Ruszam z Węgierskiej G. Deszcz mnie chyba nie ominie...
Sympatyczne spotkanie na szlaku
Zaczynam podejście na Romankę. W Beskidzie Żywieckim również zaczynają ginąć lasy :-(
Jedyne łańcuchy na GSB. I kijki Masters Rocks - tylko ten sprzęt zawiódł mnie na trasie
Im wyżej tym bliżej chmur...
Obiadek na Rysiance. Stało się - zaczyna lać
Nowe schronisko na Hali Miziowej. I ten zielony dach obok... Na plus - jest kuchnia turystyczna i tani nocleg dla "plecakowca"
Wg PTTK "obiekt jest jednym z najbardziej nowoczesnych schronisk górskich w Europie". Widać jednak że to Polska :-)
Dzień 4. Hala Miziowa - Markowe Szczawiny. Na Żywieckich Rozstajach decyduję się na okrężną drogę przez Małą Babią
Było warto - pogoda się poprawia :-)
Królowa Beskidów powoli wyłania się zza chmur
Jeszcze trochę w górę... Nie wiadomo jak będzie z pogodą jutro rano
Zachód słońca nad Małą Babią. Dziś stuknęło pierwsze 100 km
Wracam na Przełęcz Brona
Na niebie zmiana warty. Schodzę żebrać o wrzątek na Markowych Szczawinach. Mam zarezerwowany nocleg w goprówce (jedyny na trasie)...
...ale przecież już po 19! Ciekawe czy w nowym schronisku będzie tak samo...
Dzień 5. Markowe Szczawiny - Bystra. Niestety pogoda "zdechła". Uff, kocham ten murek z kamieni na szczycie
Wściekle wieje i jak widać - nic nie widać :-)
Dopiero przy Sokolicy wychodzę z chmur
O widoczki z Diablaka będzie dziś chyba trudno
Tablica pamiątkowa na Policy. W czasie lotu z Warszawy do Krakowa zginęły tu 53 osoby
Hala Krupowa. Wstyd się przyznać, ale jestem tu pierwszy raz
Naleśniki mają całkiem dobre. Niestety kojarzę miejsce głównie z tym zdarzeniem: http://tiny.pl/hmlvn
Dzień 6. Bystra - Stare Wierchy. Długi asfaltowy :-( odcinek szlaku przez miasto seksu i biznesu - Jordanów...
W nocy lało, rano jest już słońce :-)
Moi towarzysze podróży. Na szczęście małomówni
Przecinam Zakopiankę i schodzę do skupiska tłumu - Rabki. Muszę kupić nowe kijki, stare odmówiły współpracy
Największa kapliczka na GSB
15 minut od centrum Rabki i już jest pięknie - welcome to Gorce!
W tle wdzięczy się Babia. Twój czas już minął, moja droga :-)
Na drugim planie Beskid Wyspowy
Schronisko PTTK na Maciejowej. Pomykam dalej, zdążę jeszcze na Stare Wierchy
Dzień 7. Stare Wierchy - Studzionki. Jedno z najsympatyczniejszych schronisk na trasie w porannym słońcu
Wiatrołom na zachodnim zboczu Turbacza
...i krzyż na zalesionym szczycie (1310 m.n.p.m.)
Jedyny taki szlakowskaz na GSB
Turbacz. Jedno z największych schronisk w polskich górach
Tablica pamiątkowa na Hali Turbacz
Hala Długa...
...jest naprawdę długa. Z lewej u góry schronisko, z prawej, w tle - Czoło Turbacza
Dziś mam czas, nie mogę sobie odmówić "skoku w bok" do Bulandowej Kapliczki na Jaworzynie Kamienickiej
Stoi tu od 1904 roku
Wracam na GSB. Polana Zielenica na grzbiecie opadającym z Kiczory do Przełęczy Knurowskiej
Przede mną 20 km marszu przez Pasmo Lubania
Z prawej, w tle - Zalew Czorsztyński
Przestroga na szlaku
Za chwilę minę Przełęcz Knurowską
Ten widok oznacza jedno - zbliżają się STUDZIONKI :-)))
Wiem, zdjęć ze Studzionek będzie za dużo, ale mam słabość do tego miejsca...
...a będąc równocześnie fotografującym i selekcjonującym zdjęcia...
...mam chyba prawo wyboru? :-)
Wieczór jest całkiem sympatyczny
A na rano poproszę ładne chmurki i "morze mgieł" nad Zalewem Czorsztyńskim
Dzień 8. Studzionki - Przehyba. No proszę. To nie pełnia, ale życzenie się spełnia :-)
W dole widać zabudowania Ochotnicy Górnej
Powoli się rozjaśnia
Podczas tej wyprawy nie będę już bliżej Tatr
Za Tatrami Bielskimi wystają od lewej: Kieżmarski Szczyt, Łomnica, Durny, Baranie Rogi i Lodowy. Po prawej, oświetlony wschodzącym słońcem - Gerlach
A to widoczek na Tatry Zachodnie
Studzionki leżą na wysokości 944 m n.p.m.
Ciekawe jakim cudem ten dom nie odlatuje podczas halnego...
Przysiółek w pełnej krasie. Obracam się o 180 stopni...
...i jest tak
Mogę tak stać i stać
Moja dusza się rusza. Nie zamarzła bo mam kalesony :-)
Mgła zaczyna się unosić
Spadaj koleś, to mój teren!
Prąd doprowadzono tu w 1974 roku, asfaltową drogę - w 2009...
Niestety - pora żegnać się ze Studzionkami
Po kilku godzinach marszu przez las docieram na Lubań. Po mgle nie ma już śladu
Na liczniku przeskoczyło właśnie 200 km. Baza namiotowa oczywiście nieczynna
Resztki schroniska i tablica pamiątkowa. Kiedyś GSB dochodziło się aż do Czarnohory!
Schodzę do kolejnego skupiska tłumu - Krościenka. Po tak długim samotnym marszu to traumatyczne przeżycie
To już Beskid Sądecki. W dole Przełęcz Przysłop. Na Przehybę docieram przy świetle księżyca
Dzień 9. Przehyba - Cyrla. Tego ranka Tatry niestety się schowały
Ale widok z okna i tak jest sympatyczny
Straszy mnie wielka czarna chmura, nieładnie!
Wieża widokowa na Radziejowej (1262 m n.p.m.)
Widok na północ...
...i w stronę Przehyby (widać przekaźnik). Oczywiście wandale zdążyli już się tu wykazać :-(
Tatry schowane w chmurach, nieco bliżej - Pieniny
Strome zejście z Radziejowej na Przełęcz Żłobki
Odcinek szlaku przed Wielkim Rogaczem imponuje szeroką panoramą
U góry, na środku - Trzy Korony
Znów mam czas - czas na "skok w bok" do Chatki pod Niemcową :-)
To jedna z najpiękniej położonych chatek studenckich jakie widziałem
Humorek dopisuje - ludzi niet, pogoda OK, a kolana sprawują się zaskakująco dobrze...
...dzięki kijkom. Niniejszym chciałbym podziękować pewnemu gościowi który namówił mnie do chodzenia z kijami :-)
Bo to Polska właśnie...
Uwielbiam odcinek szlaku z Przehyby do Rytra
Ruiny Zamku Ryterskiego
Znowu ostro w górę. Zaczynam wędrówkę pasmem Jaworzyny Krynickiej. W dole dolina Popradu
Cyrla w rozbudowie...
...ale i tak tonie w kwiatach :-)
To jedno z nielicznych (niestety) schronisk do których chce się wracać
Trudności przy rozbudowie nie brakuje, pozostaje tylko życzyć gospodarzom powodzenia
Dzień 10. Cyrla - Krynica. Pogoda "podupadła" ale nie leje
Całoroczna szopka nieopodal Hali Pisanej
Tutaj las wydaje się zdrowy, miejmy nadzieję że tak zostanie...
Na Hali Łabowskiej nieśmiało przedziera się słońce
Po 250 km mogę stwierdzić że moje Meindle są NAPRAWDĘ rozchodzone. Kropla drąży skałę :-)
Jesień, Jesień, Jesień - złote liście spadają z drzew. Jesień, Jesień, Jesień - dzieci liście zbierają na W-F (Kabaret MUMIO :-)
Jaworzyna Krynicka. Tu dalej kopią i budują
Nartobiznes nie spocznie dopóki ostatniego drzewa nie zastąpi tu logo sponsora
Kamień Diabelski - "pomnik przyrody nieożywionej"
Na specjalne życzenie Artura - niepozowana fotka pt. "Na szlaku" :-)
Dzień 11. Krynica - Hańczowa. W nocy lało, rano jest już OK. Ma się farta :-). Węzeł szlaków na Huzarach
Na tym paliku powinna być tabliczka "Sercu bliski Beskid Niski. Witamy"
Ukryta za drzewami cerkiew św. Michała Archanioła w Mochnaczce
Polany nad Mochnaczką są naprawdę urocze. Świetne wprowadzenie w klimat Beskidu Niskiego
Pojawiają się tajemnicze ni to chmury ni to mgły
Zagadka - co to za góra? Babia? Kilimandżaro? ;-) Rozwiązanie za kilka zdjęć
To Lackowa (997 m n.p.m.) – najwyższy szczyt po polskiej stronie BN
Dawna cerkiew śś. Kosmy i Damiana w Banicy
Obecnie - rzymskokatolicki kościół parafialny
Ponad Banicą
Fajnie się ktoś urządził...
Piękna ta jabłoń w popołudniowym słońcu, aż się nie chce iść dalej
Krzyż w Ropkach
No i uroczo zamglono-nierealny zachodzik :-)
Dzień 12. Hańczowa - Bartne. Cerkiew p.w. Opieki Matki Bożej
Wszystkie sarny mi uciekają to cyknę sobie chociaż salamandrę...
Kozie Żebro. Niby tylko 847 m n.p.m a daje popalić
Rotunda - zabytkowy cmentarz wojenny nr 51
Rozumiem, że to jeszcze nie koniec renowacji http://tiny.pl/hm44g
Nietpowe miejsce na znakowanie :-)
Mijam Popowe Wierchy i piękną kapliczkę przy drodze do Jasionki
Za mną już 300 km
Niestety czerwony szlak omija chatki w Nieznajowej i na Polanach Surowicznych :-(
Wołowiec. Co krok to zabytkowy krzyż
Ale płotki bywają różne...
Dzień 13. Bartne - Chyrowa. Chłopcy z parku narodowego bardzo(?) się starają
Ależ ci piesi niszczą szlaki! http://www.stopquadom.pl
Po długim marszu przez las wychodzę na pola przed Kątami
Schodzę do wioski
Grzywacka Góra. Widok z platformy widokowej na krzyżu milenijnym/nadajniku
Nie chce się wierzyć, że ta górka ma zaledwie 567 m n.p.m. Po prawej u góry widać Cergową
Pustelnia św. Jana z Dukli
Jeszcze chwila i w gospodarstwie "Pod Chyrową" zostaję powitany herbatą w porcelanie i wielką misą domowych pierogów :-)
Dzień 14. Chyrowa - Iwonicz Zdrój
Widok ze stromego zbocza Cergowej (zwanej "Wielką Górą"). Za chwilę zaczynie się asfalt i ulewa :-(
Dzień 15. Iwonicz Zdrój - Puławy Górne. Asfalt przez Rymanów + brodzenie po szlako-strumieniach. Od wczoraj leje jak z cebra
Studencka Baza Namiotowa "Wisłoczek"
Oj, musi się tu dziać w sezonie :-)
Na szczęście dziś mam zaplanowaną krótką trasę, jest szansa że do rana wysuszę ciuchy
Dzień 16. Puławy Górne - Komańcza. Po noclegu u gościnnych zielonoświątkowców ruszam w stronę Bieszczadów
Taaak, na horyzoncie - to już one :-)
Mijam Tokarnię ze stacją przekaźnikową
Niestety niebo znowu się zaciąga
Ona nie boi się stromych zboczy :-)
Leje...
Docieram do Komańczy i cudem znajduję miejsce w schronisku (wycieczka szkolna). Przeszedłem już 400 km
Dzień 17. Komańcza - Cisna. Docieram w deszczu do Jeziorek Duszatyńskich
"Pływam" po kilkukrotnym forsowaniu wezbranego strumienia. A teraz zaczyna sypać śnieg :-)
Brnę przez Chryszczatą do Cisnej. Żarty się skończyły. Po raz 1. nie mam siły/czasu na wyciąganie aparatu
Dzień 18. Cisna - Smerek. Wczoraj nieźle dostałem w d..., na Wołosaniu miejscami zdążyło nawiać zaspy po kolana
Sympatyczna bacówka "Pod Honem". Na szczęście zdążyłem tu wczoraj dotrzeć o szarówce
Niestety w Cisnej nie znajduję wypożyczalni rakiet. Uderzam "z buta" w górę w stronę Małego Jasła...
...ale nie wygląda to dobrze... Drzewa nie zdążyły jeszcze zrzucić liści i masowo "kładą się" na ziemię
Muszę je obchodzić i co chwila gubię szlak
Im wyżej tym więcej śniegu. Przejście godzinnej trasy zajmuje mi 3 godziny
Nie mam szans na dojście szlakiem do Smereka bez sprzętu do zimowego biwakowania
Decyzja: odwrót do Cisnej. A tu nie ma prądu, wody, wkrótce przestają działać komórki
Pomykam obwodnicą do Wetliny i wypożyczam rakiety. Na nocleg cofam się do leśniczówki w Smereku
Dzień 19. Smerek - Chatka Puchatka. Korci mnie Przełęcz Orłowicza, ale sypało całą noc. Gdyby chociaż działały komórki...
Dreptam obwodnicą na Przełęcz Wyżnią
No to odlatuję. Cel: Chatka Puchatka żółtym szlakiem z Przełęczy Wyżniej
Na dole nie jest tragicznie, widać nawet ślady skutera
Powyżej granicy lasu będzie już znacznie gorzej
Snieżyca szaleje, gdyby nie paliki - nie znalazłbym schroniska. Pomimo rakiet zapadałem się w nawianym na 1 m śniegu po uda
Teraz mam pewność, że nie przedarłbym się tu z plecakiem czerwonym szlakiem. Może ktoś z napieraj.pl... Jestem jedynym turystą w schronisku
Termo-reaktywacja. GOPR-wcy odpalają generator, udaje mi się naładować komórkę i złapać ukraiński zasięg. Na dole się nie dało...
Dzień 20. Chatka Puchatka - Wołosate. W nocy szalał wiatr i dosypało "białego". Przebijam się w dół
Najłatwiejszy żółty szlak na Połoninę czeka na wycieczki szkolne! :-)))
Wracam na obwodnicę
Główna bieszczadzka trasa po nocnych opadach
Gdzieś tam, w chmurach, jest Wielka Rawka
Ruszam w stronę Ustrzyk Górnych
Do przejazdu pługa maszeruję w rakietach
Ustrzyki. Tyle niebieskiego nieba zobaczyłem w Biesach. Zero widoczków, zero światła do focenia...
...tylko jedna wielka biała zadyma. Nie tak to miało wyglądać :-(
Szkoda mi zwłaszcza "rundy honorowej" przez Halicz
Wołosate. To już koniec wyprawy
Spotkany gość ze straży granicznej patrzy na mnie jak na wariata
Pomimo wszystko mam radochę że tu dotarłem
Do zobaczenia, Bieszczady...