Grudzień w styczniu z pozycji sypialnej (spalniczej?... ;D) I bezgłośny dzwonek pobudkowy... ;)))
Największa aula Auditorium Maximum UJ (Krupnicza 33)
Radia i inne media som tyż. A aula była dobrze wypełniona... prawie pełna
Oczekiwanie...
Chór Ignatianum
Akad... pardon, UNIWERSYTET Rolniczy... ;)
UR miał też popisy solistyczne... Europejsko-kształcona i koncertująca skrzypaczka
'Psalmodia' - panowie czekają, śpiewają damskie siły PATu... o sorki, ci też są już czem innem - Uniwersytet Papieski Jana Pawła II.
Sami panowie 'Psalmodii' - świetnie!!! (Oba najlepsze chóry akademickie prowadzi jeden człowiek - Włodzimierz Siedlik; tym razem dyrygowali wyłącznie zastępcy...)
Psalmodia cała - nie-bez-przyczny ostatnio tak koszą wszelkie nagrody i tytuły!!!
Chór Politechniki prowadzi dobra znajoma (harcerka, chórmistrzyni) - też wysłała zastępstwo...
Chór mieszany UJ mi się poruszył... Drugi-najlepszy, prócz Psalmodii (pierwszy dyrygent jako się rzekło nieobecny)
Orkiestra dęta AGH... Big band jak się patrzy!!! :)
I na koniec profesjonaliści - "Radiówka" pod kierownictwem Małgorzaty Orawskiej
A na SAM koniec wszystkie chóry + wszystka publiczność śpiewają "Wśród nocnej ciszy". Pani Orawska wdzięcznie obróciła się kilka razy wokół własnej osi... wszyscy byli zadowoleni... Choć... dobroduszne panie siedzące nade mną oczekiwały co najmniej pięciu kolęd do współnego odśpiewania - chętka łatwo przychodzi, gdy "ton trzymają" tacy zawodnicy, jak na tej estradzie (nie wszyscy się zmieścili-dopchali... ;( )
Auditorium Maximum UJ...
Nowy gmach British Library mi to zawsze przypomina... troszkę... (pójdę kiedyś pofocić spokojniej, za dnia...)
Gejsze politechniczne, zegar i przeliczniki godzinowe w świecie szerokim ;)
A za tymi drzwiami przyjaciele z Radiówki (zawsze chętnie jacyś ludzie z tego chóru podśpiewywali z naszym... con amore (i dla "dobrego towarzystwa" ;D) - jakby im było mało pracowych prób i występów...)
Tłumy do szatni. Szczęściem do małej-boczej znacznie mniejsze, niż do centralnej... ;)
Z zewnątrz... Śliczny mrozik...
Nieostro... Ale jakże wyrzucić konsulat Austrii?!...- świadka pewnego niesamowitego, nieziemskiego balu (biznesmenów), zakończonego wyprawą na konwalie o poranku... majowym, ale niesamowicie zimnym... niebezpiecznie zimnym, gdyby nie dłonie i inne właściwości rozgrzewające towarzysza-tancerza... ;) - prawie 15 lat temu... ;D
O, teraz lepiej
Piłsudzki i Pierwsza Kadrowa podczas powrotu. Mrozzzik...
Nie wyszły (jak powinny) iluminacje ul. Piłsudskiego... ;(
Środek programu
Okładki programu