Miałam iść z Zembrzyc... po_o_omszy... Ale przyjechałam tam już o 6:20, nie chciało mi się czekać aż tyle (znów Godzinki... a na zewnątrz zimna mgła - ręce mi zmarzły jak z zimie) - więc nieambitnie przejechałam Skawę i - po kawałeczku szosą sądecko-wadowicką - wjechałam doliną wzdłuż której miałam pójść na sam koniec Tarnawy Górnej. Po czym stromo i bez szlaku, ale szybko wbiegłam na szczyt
Ziiiimno - w Tarnawie Górnej wchodzę w dolinę, potem dróżki i scieżki (zatarte), ale coś tam pamiętam z licznych tu pobytów ok 15 lat temu...
Dolina - mimo, że bez szlaku - zrobiła się spacerowa
Czemu NIE należy dokarmiać ptaków (!)
Ptasi budzik... Temat prześladuje mnie od rana - znacznie sprzed sygnału mojego budzika o 4:45 ;))))
Schron dla bardzo tu zajętych pracowników leśnych. Już w krk słyszałam o protestach w sprawie rzekomo nadmiernej wycinki drzew
Stromo pod górę... I zachodzący księżyc
Jadąc tu zmagałam się z kilkoma potężnymi tumanami mgielnymi. Niektóre z nich widać na fotce
Ech!!! Cudnie jest!!!!!
Już - szczęśliwie - przy czerwonym szlaku z Zembrzyc. I przy mocno kwitnących borówkach
Pierwszy widok schroniska Pod Leskowcem... A raczej - pod Jaworzyną - Gronią Jana Pawła II (mniejszy szczyt w masywie Leskowca)
Ścieżka im Wojtyły opowiada o ludziach, przyrodzie, kulturze
Tu (i nie tylko tu) wyjaśniają, czemu tak intensywnie wycinają
Mgły w dolinach usiłuję... ująć... pod słońce
I ku Leskowcowi się kieruję (a nie w prawo, do Schroniska). Faktycznie, limba na mnie pyli... 8O
A to już sam szczyt Leskowca (922) górki bardzo emeryckiej, ale uroczej, z rozległymi widokami
Śmieci i nielegalny biwak na szczycie
Pogodochron, krzyż ufundowany przez parafian Krzeszowa, szlakowskaz...
Przez ciemne okulary widzę żleby Babiej dość dokładnie - dokąd się da, bo wyżej chmura. Mnóstwo śniegu jeszcze... mniej na Pilsku, ale również sporo. Na fotce nie widać prawie nic, ale dla ciągłości narracji ;))) zostawiam
A tam w prześwicie bita śmietana mgieł nad Żywieckim albo Porąbką
I wracam ku schronisku. Bukowe listeczki rozwinęły się kilkadzieścia godzin temu. Wczoraj wreszcie przeszła uczciwa burza (choć troszkę polało wcześniej...) i zmyła tumany kurzu. Stąd soczystość młodziutkiej zieleni
Schronisko Pod Leskowcem
Nawet spory ruch...
Z jadalni, poprzez pelargonie (dominujący motyw kwiatowy) ku dobudówce sypialnianej
Mała kawa - 2 (na Luboniu - duża... ;D)))
Śliczne są...
Nie zapytałam o cenę... Bo na konsumpcję oczywiście nie zasłużyłam - tylko godzinne podejście... jeśli nawet z pikaniem w płucach... ;)))
Taaak...
Mnóstwo autografów ludzi gór (tu - Wielicki) i znów tłumaczenia się z wycinki świerka...
Kawa pyszna... Popijam z doskoku, oglądając jadalnię z przyległościami
Ogródek
I wszędzie pelargonie
Przed schroniskiem
Plansza "Historia" powtarza to, co przed chwilą usłyszałam od współdzierżawczyni (z małżonkiem), że "moi" dzierżawcy z 1990 urzędowali tu najdłużej w dziejach obiektu (70-96). Po nich nastali obecni, którzy odremontowali i doprowadzili obiekt do niezłego stanu
Nieśmiertelne piwo i grill... (Hi,hi - Okocim ekspanduje, choć bliżej przecie Żywiec i Tychy... 8O)
Cztery ogromne pryzmy drewien opałowych
Plansze - też o ptasich budzikach, jak na dole
Kolejne 4 kopy opału
Od tyłu czyli Groni JPII... Pięknie wyremontowali za te 13 lat!...
"Drwalnia"?...
Sprzęt zimowy pedantycznie zabezpieczony... I już trzeba było dowozić wodę - mimo imponującego ujęcia?...
Tam, tam lśni Babia!... Niestety, nie w fotkach ;(
Na wschód... Wszystko dziś bardzo zamglone. Pozostaje wąchać, słuchać i napawać wzrok bliską zielenią. Bo już na opalanko trzeba uciec bliżej nizin - tu za często na słoneczko nachodzą chmury
Przy rozwidleniu szlaków - odbiciu czerwonego do Zembrzyc
I jeszcze pożegnalny rzut oka na schronisko, utopione w zieleni
Tu będzie odbicie (w lewo) na ledwie widoczną ścieżkę, którą się wdrapałam. Trzeba pamiętać detale - instynkt harcerki ;D
Śliiiicznie, stromiutko
Wiatrołomy... starym holwegiem wytyczam sobie optymalny wariant zejscia
I już... Idą tzw nordic walkers... Zaraza!
Tuśmy najczęściej parkowali "wtedy"...
A ja wybrałam opcję przydomkową, ok 200m niżej...
Powtórzenie spaceru sprzed 4 tygodni - Przeł. Sanguszki (oczy widzą Kraków-Bielany)
Stąd wtedy wychodził pogrzeb
Ktoś tam mieszka... w oknach piękne amarylisy...
Chatynka obok
I Babia... Wreszcie cała widoczna
Pola dmuchawcowe
Ku lanckorońskiej stronie przełęczy
A to już rezerwat podskawiński. Po kolejnych 3 km spaceru - opalanko. Kolegę zwabiła czerń telefonu i bluzeczki ;)))
Na Leskowcu mieli aż 4 pamiątkowe pieczątki. Nocleg - do 29 PLN... Nb: http://basiaacappella.wordpress.com/2009/05/18/ptasi-budzik