Widok Lanckorony od strony Jastrzębiej - dobrze oddaje tarasowe położenie pod stromą górą, na której Kazimierz Wielki pobudował warownię
Wiosna pachnąca naturalnie, drewienko wszechobecne i plastik!!! ;D
Róg Rynku słynnego z podcieni jak w Ciężkowicach, Czchowie, Lipnicy Murowanej...
Weszłam jak PB przykazał ulicą Krakowską... ;)))
Muskam rynek... Olśniewające słońce... W przeciwieństwie do dnia wczorajszego - spędzonego parę km na południe stąd - dziś widoczność prawie zerowa: pary wodnej moc w powietrzu. Ale ładnie jest, a - co ważniejsze - groźnawe chmury, widoczne przy wjeździe na 'szosę bielską' rozwiały się bez śladu
Ryneczek stromy, z rozmachem pomyślany
Domy stylowe i mniej
Sklepy, banki, galerie, biura turystyczne
W dół, ku rogowi, z którego zaczęłam
Wgląd w kolejną boczną uliczkę...
Tam! Nigdy (chyba) nie byłam...
W kościele msza... Słychać jakieś małe wyjce w nieokrzesanym stylu estradowym ;(
A to już prawie przed ruinami. Różne szlaki, różne nauki można po drodze pobierać
Są!
A ze stromej góry widok ku Kalwarii - tak niziutko, choć ona przecież także na zboczach sporej górki położona...
Teraz klasztor po lewej + więcej miasta. Jak się rzekło - widoczność bliska zeru (jak na wymagania B)
Obeszłam ruiny dookoła po zafosiu... Zewsząd stromizny. W bezlistnej porze wiele widać...
Niby nie wolno wchodzić, ale brama wygląda na oficjalną... I wszyscy wchodzą...
Wszyscy to wszyscy - Basia też
W sumie, gdyby nie 'to' - B rzekłaby, patriotyzmem lokalnym uniesiona: "taki gorszy Melsztyn!" ;D)))
Se możno poczytać. Właśnie spotykam pana, który mieszkając 5 km stąd jest 1-szy raz w życiu z kilkuletnim dzieckiem
A teraz okolice tarasowo-willowe
Aspekt ruderalny tej miało wykazać drugie zdjęcie... Ale nie wyszło (=poruszyło się). Widocznie miała być dziś konsekwentna sielanka
Tu się zapędzam na szlak do Kalwarii. maleńki kamieniołomik naprzeciwko
A tu magnolie, opalająca się piękność, dolina w upalnej mgle (Basi coś za ciepło w tych 20C z chłodnymi podmuchami ;D))) - po prostu Asyż, Siena, etc ;D)))
No! Se poczytać proszę jak Państwo nie wierzy, że to (miał być) kurort ;P
Podupadłe mocno, słynne wille są ostatnio remontowane przez przedstawicieli każdej z trzech głównych typów socjologicznych mieszkających w L (pnioki (od pokoleń), krzoki (łatwo się adaptujące) i ptoki (przelotne: inwestycje, letnicy, turyści) - powiedziała dla RMF Classic Pani Wójt)
Są artyści-rzemieślnicy, rozchwytywani do tych remontów przez nowobogackich z cenzusem - bo to trzeba czuć bluesa i jako zleceniodawca i jako wykonawca...
Remont dachu wiąże się zazwyczaj ze stylową adaptacją poddasza. Żadne dachowe plastiki nie wchodzą naturalnie w grę...
O, goncik... To jeszcze wyższa szkoła jazdy (odgromienie, ubezpieczenie, konserwacja)
A tu jakiś nowobogacki bez oczu: drewno aż w oczy kole i dachowe okna-potworki - byle taniej...
O! Czyżby średniowieczna wanna?!... ;D)))
Średniowieczne podpiwniczenia
Fundacja Jaśka Meli...
A to - w przedwojennym stylu willowym - nowe, wielkie, bogate
Neogotycki kościółek cmentarny
W neo-koronce zieleni
Już inne miejsce w drodze powrotnej - szlak 25 (!) mrowisk
I wszędzie było tak. PLus zapachy. Plus ptasi śpiew niesamowity... Plus naprawdę ciepłe słońce...
Seledyn + ciemna zieleń. A jeszcze miesiąc temu były tu prawie zaspy śniegu...