Gdy dojechaliśmy do Wołosatego to śniegu było jak na lekarstwo
Śledzimy naszą dzisiejszą trasę na mapkach
Ruszamy z Wołosatego w stronę Przełęczy Bukowskiej
Pełne okapturzenie, bo Bieszczady przywitały nas mrozem
Zapuszczamy się coraz głębiej w zimowy las
Dotarliśmy do Przełęczy Bukowskiej, gdzie już zima w pełni
Chwila przerwy w drewnianej wiacie na Przełęczy Bukowskiej
Czas coś przekąsić...
... i zebrać zamówienia na niedzielny obiad
Ruszamy w stronę Halicza i Rozsypańca
Zdobycie Halicza (1333 m n.p.m.)
Trzech wędrowców w zimowej scenerii
"Bombki" śniegowe w drodze na Tarnicę
Dochodzimy do Przełęczy pod Tarnicą
Opatuleni szwendaczkowi wędrowcy przed atakiem szczytowym
Grupóweczka na szczycie Tarnicy (1346 m n.p.m.)
Dzielni zdobywcy Tarnicy
I czas skierować nasze kroki w stronę Ustrzyk Górnych
Do Ustrzyk została jeszcze godzinka i 15 minut
Jeszcze chwila i będziemy w Ustrzykach
Rozgrzewamy się w knajpie w Ustrzykach zajadając się ciepłymi obiadkami i popijając grzanym piwkiem i winkiem
Wieczorna imprezka urodzinowa jednej z uczestniczek wyjazdu, więc czas otworzyć szampana
Posiadówka w hotelowej restauracji przy piwku i innym szampanie
Niedzielne hotelowe śniadanko było pyszne i sycące
Zbioróweczka przed Hotelem Górskim w Ustrzykach Górnych przed wyjściem na niedzielną trasę
Udajemy się w stronę Połoniny Caryńskiej
Na początku idziemy wzdłuż głównej ulicy w Ustrzykach
Zbliżamy się w stronę lasu
Mostek na potoku Wołosaty
Na szlaku tworzymy dosyć długi sznureczek :)
Otacza nas bajkowa zimowa sceneria!
Na trochę wyszło nawet słoneczko
Krótka przerwa przed drewniana wiatą
I czas na kilka filmowo-fotograficznych ujęć
Wspinamy się coraz wyżej i wyżej
Przerwa herbatkowo-batonikowa
Drużyna "Czerwonych"
Powoli zbliżamy się do otwartej przestrzeni Połonin
Jeszcze trochę pod górę i szczyt
Zbioróweczka na Połoninie Caryńskiej
Cześciowa grupówka w najwyższym punkcie Połoniny Caryńskiej (1297 m n.p.m.)
"Zapraszam do zejścia"-pozostała nam godzinka do Brzegów Górnych
A podczas zejścia warto zatrzymać się na łyk "boskiego napoju" z czerwonego bidonu
Schodzimy ostrożnie po białym, śliskim puchu podtrzymując się kijkami
Im niżej schodzimy, tym widoczność jest lepsza, choć i tak pozostawia wiele do życzenia
Ośnieżony krajobraz wyglądał prześlicznie!
Ostatni postój przy drewnianej wiacie tuż przed zejściem do Brzegów Górnych
Jeszcze ostatnie kroki i...
... jesteśmy w Brzegach Górnych
Jedni czekają na busa, ....
... a inni wybrali powolny spacerek drogą w stronę Wetliny
Docieramy do knajpy Czartoryja w Wetlinie
W oczekiwaniu na obiadek podjadamy Bieszczadzkie Suchary
Wreszczie są: placki po bieszczadzu,a do tego grzane piwko! Innymi słowy: tradycyjne zakończenie szwendaczkowego wyjazdu weekendowego :)