I Samotna Pulka znów wyrusza na wyrypę. Tutaj prezentuje swoje wdzięki na tle zagajnika napotkanego na polach między Lubnią a Leśnem. Dawno miałem w planach zrobić ten szlak zimą, jednak potrzebny był "most śnieżny" [(c) F. Nansen ] przez pola pomiędzy stacją Lubnia, a lasami Zaborskiego PK. I oto jest.
Od wsi Kaszuba jedziemy bardzo malowniczym niebieskim szlakiem wzdłuż doliny Zbrzycy. Tereny znane mi z wypadów rowerowych, ale jakże inne zimą. Pulka jak widać trzyma się dzielnie.. ba!, zaraz będzie wyprzedzać ;). Słońca niestety brak, ale ale!...
...są sposoby na pochmurną pogodę. W goglach z żółtymi szkłami od razu jest radośniej :).
Dolina Zbrzycy pomiędzy Kaszubą a Rolbikiem. W goglach jeszcze ładniej to wyglądało :D.
Biwak w okolic rezerwatu Piecki. Gotowanie i życie biwakowe już przy świetle czołówki, bo nie ma co tracić na to krótkiego zimowego dnia.
Widok na zaspę, w której spałem o poranku. Pobudka jeszcze przed świtem o 5:00 (tak, wyspałem się, bo ile można spać kładąc się o 19tej ;). Na nartach dosusza się śpiwór. Zaraz będę składał namiot.
Jezioro dystroficzne w rezerwacie Piecki. Dalej kierunek Nawionek i Bagno Stawek. Poza odśnieżonymi drogami pożarowymi pozostałe szlaki wymagają męczącego przecierania.
Jak widać nie wszyscy mieli spokojną noc. W około liczne ślady Psowatych. W Borach podobno pojawiły się Wilki (nie, nie boję się, że mnie w nocy zjedzą ;), no ale ślady w około raczej nie należały do Nich. Natomiast zastanawiało mnie jakie inne psowate u nas poza wilkami byłyby w stanie upolować Sarnę? Możliwe, że już była padnięta :(.
Mostek na Orlej Strudze wypływającej z Bagna Stawek. Dalej jadę zielonym szlakiem przez Młynek i Drzewicz, a potem niebieskim na Męcikał.
Most kolejowy w Męcikale. Odcinek od Drzewicza to był istny Bieg Piastów. Jak zwykle przerost ambicji... chciałem zahaczyć jeszcze o PN... i zahaczyłem, ale by zdążyć na pociąg była taka gonitwa, że dużo to tego Parku nie użyłem. Głównie czubki nart z niego pamiętam ;/... a był jeszcze jakiś napis... Madshus bodajże ;).
I Dzielna Pulka już dotarła do kresu swojej wędrówki. W Borach jest fajnie i głucho. Można się tam całkiem miło zapaść w ową głuszę (w zbyt wąskich nartach obecnie będzie to jedynie niezbyt miłe zapadnięcie się w zaspę ;).