Popas pod wiatą nad Jeziorem Dobrym. W tym miejscu krzyżują się szlaki czarny i zielony. My jedziemy czarnym. Następnym razem wybierzemy kierunek zielony :). Oprócz nas na jeziorze kilku wędkarzy.
Biwak na szlaku przed Mechowską Łąką. W nocy raczej ciepło, bo około -5st. Do snu kołysał huczący w koronach drzew wiatr. Sów na razie ani słychu, a na to trochę już zaczynamy liczyć (styczeń i luty to okres sowich godów).
Mechowska Łąka. Z nad Zatoki Puckiej sięgają tu silne szkwały. Wszędzie w około obserwujemy nowy gatunek śniegu: gips z cynamonem :). Szybko się ewakuujemy w ostępy leśne, bo na otwartej przestrzeni trudno wytrzymać taki wiatr.
Ostatni popas na szlaku WTC na wysokości leśniczówki Muzy. Dalej trochę duktami, a trochę na przełaj kierujemy do Wejherowa Śmiechowa. Trasą WTC jechało się prosto i w miarę szybko, ale znacznie ciekawiej jednak jest na "dziewiczych" przełajach i nieprzetartych duktach z kompasem w ręku.