Sen... pełen koszmarów ale i marzeń o dobrej, godnej śmieci. Ludzie mnie nie akceptują. Nie chcą wiedzieć. Przykre, że to wszystko skończy się już niedługo. Wobec ignorancji społeczeństwa stoję tu i teraz. Nagi. Tobie jednak opowiadam balladę o sposobach latania w samotnosci i o rozbieżnościach pomiędzy powierzchnią a głębią. Robię to po cichu i nie narzucam się.
zaplanowac koniec?
improwizować?
na rozważaniach spędziłem większą część ostatnich miesięcy.
byłem sam na granicy zimna i ciepła
myślenie przerywała tylko rozpacz
albo fizjologia
dochodziłem do sprzecznych wniosków
...sprzecznych i zanadto chimerycznych
...lub do zbyt banalnych
?
!
okoliczności stawały się coraz bardziej sprzyjające
... ale nie mniej zaskakujace
"ile by za to dostał ma skupie... (?)"
"wielofunkcyjne wnętrza rozbrajały wielofunkcyjnością"
od kontemplacji do działania
i znów do kontemplacji
40 i 4 pomysły... za milijony
88...
hipertrofia...
...nerwowej tragifarsy
fizjologiczny ból odmrożeń
pełnia czasu
pełnia mnie
pełnia nieświadomości (od teraz przestaję mówić - "straciłem wzrok i mowę")
nie staraj się. wiesz, że nie zrozumiesz. wiesz, że nie poczujesz. wiesz, że każdy może być tylko w swojej skórze. ...I TYLKO RAZ
.