MRU czyli impresje z krótkiego wypadu w przeszłość, z dedykacją dla moich przyjaciół.
Ze zjawiskiem MRU, zwanym z niemiecka Festungsfront Oder-Warthe-Bogen, zetknąłem się już bez mała 50 lat temu, na początku lat 60. Wtedy pies z kulawą nogą nie zaglądał w te strony, a wiedza o dawnych niemieckich fortyfikacjach granicznych była znikoma. Widziałem ich tam wiele, choć skłamałbym mówiąc, że poznałem wszystkie obiekty Łuku Odry i Warty, bo to kawał ziemi, zaczynający się gdzieś za Nietkowicami, a kończący pod Człopą.
Pozdrawiam wszystkich, którzy towarzyszyli mi lata temu na tym kawałku Ziemi Lubuskiej, wszystkich którzy przemierzali ze mną kilometry podziemi, i tych, których tam spotykałem. Wspominam nieżyjących: tragicznie zmarłego Adama Wilczyńskiego i przedwcześnie zabranego ciężką chorobą Jurka Dalidowskiego, przez przyjaciół zwanym Jorgusiem. Ciepło wspominam szerokie, szczerze uśmiechnięte, słowiańskie oblicza dwóch radioamatorów pełniących służbę w Kęszycy: Wołodię i Żenię, których nie ma już wśród żywych.
Jan 10, 2009
Photos: 192