Dzień Pierwszy: chwilę po przekroczeniu linii startu
Nie ma lekko.. naprawdę ciężko było tam się wcisnąć;p
BOR
TA a nieco dalej F9
JK
Pogawędki, dla zabicia nudy na przeskoku;)
Ja postanowiłem polecieć inną drogą. Efekt?
Za tym zboczem na wprost VENUS – 3 TP
Efekt był właśnie taki!. Chwila nie uwagi + odświeżenie scenerii i już jestem „w” ziemi
Dzień drugi: Tłoczno było wszędzie..
Czasami dochodziło do niebezpiecznych „zbliżeń”
Bramka startowa otwarta, Good Luck!
Wysunięcie podwozia – groziło wbiciem się w kabinę tego, kto jest pod spodem;)
Gęsiego do PZ
Na końcu stawki – lecę do II PZ
Górska Szkoła Szybowcowa Żar – jako meta wyścigu
Na mecie UZI (organizator) i CIA
Tabela z dnia II
Dzień III: … kiedyś musi być ten pierwszy raz;p
W końcu na dogodnej pozycji w kominie;)
Na pierwszym planie PIT
Przeskok na nawietrzną stronę „góry”
Tą przewagę wysokości wykorzystałem na ucieczkę od grupy
Nie wszystkim jednak powiodło się tego dnia
Ostatnie metry dolotu prawie nad ziemią;)
Tym razem można powiedzieć, że sukces;) (ostatecznie byłem V)
Spuszczanie wody i do lądowania
Dobieg groził kraksą, ale jakoś się udało;)
Dzień IV: Kominy były silne (więcej niż te 1.5m/s). Ale turbulencja sprawiała, że były trudne do wycentrowania
Tym razem zasiadłem przed sterami LS-6
Lista startowa (ja jedyny rywalizowałem na LS-6) UZI tylko nam towarzyszył;)
Ratatatatat:D
CIA
Zgubił się czy co?:p
Na równi z chmurą
na przeskoku
W Realu musi tutaj być jeszcze piękniej;)
Final Glide !
Koniec zadania.. czas rozprostować kości
I tym optymistycznym akcentem – LS Cup 2009 został zakończony;). Relację z poszczególnych dni znajdziecie na moim blogu. Pozdrawiam!