Wyprawa była troszkę wydłużona. Żary > Lubin > Wrocław > Jelenia Góra. I tak ze 120km zrobiliśmy 350km :)
Siedlęcin k. Jeleniej Góry
Wypatrywanie "Rarytasa"
Rarytas. Dokładnie jak na zdjęciach na Allegro
Pierwsze chwile zwątpienia, czy 5000km tym samochodem to dobry pomysł...
Chwila zwątpienia się wydłużała i przyjmowała coraz większy krąg...
Bez paliwa nie ma paliwa
Pierwsze nasze tankowanie
"Troszke" mu pomagamy odpalić
Chwila zwątpienia przeszła w chwile zadumy jak go odpalić
Odrobina czułości dla Rarytasa
Service team rośnie. Rarytas odpalił, ale nie trzyma obrotów.
Dobieramy się do regulacji ssania i niskich obrotów
Ten filtr już z nami nie pojedzie
Komisyjna zmiana koła. Komisja się zdziwiła na widok hamulców tarczowych na tylnej osi. Pozytywnie :)
Już po pierwszej testowej jeździe. Jeszcze podnosimy obroty.
Ten design jest po prostu piękny
Wyruszamy w drogę. Dystans: 120km
2km i urywa się pas mocujący zbiornik. Dalej pojedzie na jednym + oparcie o hak holowniczy.
Do Rarytasa dostaliśmy gratis 3 koła. Na stacji szybka wymiana, aby mieć taki sam profil na jednej osi
Wyjazd z Jeleniej Góry
Brawurowa jazda po górskich drogach
Jedna z awarii po drodze. W sumie było ich 7, a może 8. Słabł, gasł, czasem rozrusznik nie działał. Ale zawsze po chwili jechał dalej.
Pierwsze własne auto to był Polonez 1995. Teraz jest 1985 :D
Dojechaliśmy do domu. Do Siedlęcina wjechaliśmy o 14:00. Do Żar spowrotem o 23:00. Nieźle, jak na 120km :)
Szybkie poprawki. Co z tego, że późno, że ciemno. Musi jeszcze odpalić.
Na koniec zdjęcie portretowe