początkowo szło mi trudno.. świat zalany mlekiem....
a pod nogami takie resztki zimy... Resztki? Pomyślałam resztki?
I wtedy dostrzegłam TO! czy jest coś bardziej optymistycznego? Woda w postaci ciekłej - to oznacza tylko jedno!
I nagle z mleka zaczął wyłaniać się piękny świat konturów...
i euforia - w poniedziałek cała rzeka była skuta lodem, teraz pękła zamarznięta skorupa i środkiem płynie woda!!!!!!
pora wydzwonić uśmiechy!
wstawaj dniu!
I wstał godzinę później - zalewając świat słońcem - po brzegi.. wlewało się w każdy zakamarek, w każde włókno płaszcza... ściągnęło z głowy czapkę pozwalając powiewać włosom na łagodnym wietrze....a dłonie uwolnione z rękawiczek wreszcie zaczęły dotykać świata :)
jakoś tak bardziej uśmiechnął się widok z okna ;)
a na parapecie czekał wiernie dar od Przyjaciela - ogromny łyk optymizmu :)))