czwórka.
"Zaraz, zaraz... czwórka... hmm... raz, dwa, trzy..."
lubimy się.
a będzie 337.
jedziemy.
wysiadamy.
dalej wysiadamy.
i wciąż wysiadamy.
bo to nie było takie łatwe.
nasze kajaki. czerwone ;]
"my mamy w tym płynąć?!"
nasz obiad.
przygotowania do walki ze słońcem.
ok, czas na śniadanie.
ładujemy się.
i gotowe.
no to w drogę!
:)
jezioro Sumowo.
"yhm... i gdzie dalej?"
"szukamy Wodnika Szuwarka"
"nie, to nasza trasa..."
jedna z dwóch występujących tylko tu ważek.
wreszcie rzeka.
pierwszy postój...
...i opalanie...
... i pierwsze drugie śniadaniowanie...
... i odpoczywanie...
...i rozrywki intelektualne...
... i załamanie...
i znowu ruszamy w drogę.
ławeczka.
kajak sześcioosobowy.
jezioro okrągłe. zaczyna nam się nudzić, tak więc zapewniamy sobie kajakowe rozrywki.
zupa.
"to gdzie teraz?"
jezioro Bolesty. rozpoczynamy walkę.
"wszyscy gotowi?"
a za tym zakrętem... kolejny.
po dłuuugim wiosłowaniu przyszła pora na obiad.
mniam ;]
mieszamy.
a oto efekt końcowy. tanio, smacznie i jak ślicznie.
LB, czy jak kto woli cisza poobiednia.
"ach, powiosłowałabym jeszcze trochę..."
"heeeej!"
koncertowanie.
będzie padać, czy nie będzie padać?
i taki widok przez cały wieczór ;]
wieczorne śpiewogranie.
się suszymy.
bo wszędzie można spotkać życzliwych ludzi, wystarczy się tylko uśmiechnąć i poczekać na drugi uśmiech.
dzień drugi. rzeka, silny prąd, kamienie i drzewa.
zabezpieczone przed deszczem.
i oczywiście doskonała widoczność na szlaku przede wszystkim.
Raczki. tu wreszcie wstało słońce.
nie wszyscy zaczęli wakacje.
co ciekawego nas jeszcze czeka.
jedna z łatwiejszych przeszkód.
i jeszcze z bliska.
kolejna atrakcja na szlaku.
mały korek.
zaplątałyśmy się troszkę.
ale co to dla nas.
i płyniemy dalej!
jeszcze się uśmiecha, bo nie wie co ją czeka.
"ups, trochę nas poniosło"
Kasia.
potwory które rosną na działce Kasi.
a oto druga część drogi. (pierwsza jest na drugim brzegu, albo odwrotnie.)
znaki.
drzewko.
fauna Rospudy.
przystanek.
kolejny mały zator na trasie.
Kasia kucharzy.
a to efekty kucharzenia Kasi. ;]
pora na kąpiel.
ostatni uścisk przed walką.
ha! i kto jest zwycięzcą? ;P
i nawet się nie zamoczyłam ;]
ach to skupienie, a zaraz będzie... "ej halo, jak to się obsługuje?"
no dobra, to nurkujemy. a nasze miny i gesty doskonale oddają temperaturę wody.
mmm... normalnie gorące źródła.
mors nasz.
chlapu chlap.
hmm... Wodnik Szuwarek znaleziony?
"czy to była pijawka?"
już tłumaczę: Kasia rzuca patyk na który stąpnęła.
no to pora na mycie.
szampon.
prysznic.
"w dolinie Rospudy rośnie..."
nasza kolacja.
obozowisko nasze.
żywiołowy kwadrans wędrowniczy :)
dłuuugi kwadrans.
plastry na łapki i w drogę.
tu spałyśmy.
ostatnie chwile w cieniu.
niezapominajki... "gdy się płynie łódką szepcą ci cichutko: nie zapomnij o mnie!"
bo bokiem też się fajnie płynie.
przystanek na zastosowanie filtrów przeciwsłonecznych na zapowiadany deszcz.
to zdjęcie zaraz po zażartej walce z kajakiem i utrzymaniem go w równowadze. jak widać udało się, tylko... gdzie jest wiosło?
a to drugi gatunek ważki zamieszkującej te strony.
"uwielbiam takie wyjazdy, bo wiem, że nikt mnie nie zobaczy i nie przejmuję się jak wyglądam." święta prawda. ;]
no ;]
trzciny...
i tak przez cały czas...
chwila relaksu w kajaku, bo nie było gdzie się zatrzymać. no oprócz trzcin.
pierwsze drzewa od daaaaawna.
wyścigi. ekipa Wataha.
nasz punkt docelowy.
ekipa Małolaty, a za nią Sweet16. ;]
łabędzie popsuły nasze plany.
para łabędzi. na całe życie tak.
i miały młode.
wypływamy na Necko.
żegnamy Rospudę.
Necko. a tam w dali za drzewami Augustów.
i to by było na tyle. ;] to była Rospuda. polecamy.