Sopocki monciak, jest ciepło jak na kwietniowy ,,lany poniedziałek''
wielu wybrało się na spacer i dobrze...
na molo tłum, więc wybieram samotny spacer do Gdyni oczywiście plażą...
Jest ciepło-godzina 14, 02 //tam chcę iść..daleko do tego klifu....w czasie tego marszu okaże się , że nie zaplanowałem wszystkiego, była to decyzja spontaniczna, nie zabrałem jedzenia , ani wody...nigdy już nie popełnię tego błędu...
powoli się oddalam od mola...
pogoda ładna, ciepło, lekka mgła, morze spokojne...
hotel Grand
w oddali molo sopockie...
jeszcze daleko...
już trochę przeszedłem, jest dobrze...pić się jeszcze nie chce hihi
nie ma za dużo ludzi, spokojnie , jest przyjemnie...
pierwszy kąpiący się z psem...a pies ratownik....
oj czuję pragnienie i lekki głód....a do końca niby blisko, a baru nie ma na plaży....
było morze, w morzu kołek, a na kołku był wierzchołek...itd....
ciekawość mnie podkusiła, by zobaczyć co tam jest z lewej strony na tej górze, nigdy tam nie wchodziłem, a zapewniam, że było stromo.....
w połowie górki....
u góry widok nawet ładny....
i wysoko i stromo....
oj stromo
a u góry....jest park.....
zdobywca tejże górki....
tu schodziłem w dół.....
a tu już blisko mola w Orłowie...
pod molem
za molem
nawet woda czysta...
jeszcze kilka metrów i cel osiągnięty
a to za mną --orłowskie molo
klif....
klif...
a tu zmiana klimatu -jest chłodniej i przyjemnie...można chwilę odpocząć..w cieniu...
klif
no to wracam ,idę na kolejkę SKM , w oddali molo orłowskie...
droga do kolejki -cały czas prosto od mola....
no już ta kolejka SKM , trochę zmęczony , ale zadowolony, zachęcam innych też do podobnego marszu...aha zabierajcie picie i energetyczne batony he he....i róbcie sporo zdjęć z wyprawy....godzina 16,06 czyli szedłem 2 godziny, ale ja szybko chodzę....