Godzina 8~, temperatura 0~, padajacy deszcz, a my wbijamy sie na zielony szlak w strone Lasu Bronaczowa. W planie jest inspekcja Barnasiowki. Tym razem regula dotyczaca planow znowu sie sprawdzila :) No ale nie uprzedzajmy faktow...
Nie swiadomi nadchodzacych przygod, szlakiem cisna...
fotograf i nawigator. Jak sie pozniej okaze, ani ja, ani Robert nie bardzo pasujemy do tych rol ;)
Po 'trawersie' kawalka Zakopianki, wbijamy sie do Mogilan, gdzie zaskakuje nas biale cus na ziemi.
Tozto snieg! No widzialby kto... snieg w styczniu. Rozmowa z poprzedniego dnia. Robert: "myslisz, ze tam bedzie jakis snieg?" Ja: "Snieg? Zdurniales chyba..."
Po powrocie do domow - Ja: "ja zawsze musze na zdjeciu wyjsc jak idiota" Robert: "nie, to ja mam talent do łapania tych momentów :P"
ziiiimno :P
Pola za Mogilanami.
No i wpadamy do Lasu Bronaczowa. Wbrew temu co przypuszczalem, nie bylo zbyt wielkiego gnoju na sciezce, co zreszta doskonale widac.
Ze szlaku zielonego wbijamy sie na niebieski. Przynajmniej tak sie nam wydaje.
Szlak owszem byl niebieski, tyle dokladnie w odrotna strone ;)
Na tym zdjeciu jeszcze nie wiem gdzie jestesmy, uzmyslowie sobie to za jakies 15min. Swoja droga, wejscie tam w SPDach, po mokrych szczebelkach dostarczalo adrenaliny co dobry zjazd :P
Robert: "Gdzies sie tam zapodzial?" Ja: "Patrzylem na mape..." R: "No i co wyczytales?" J: " Wiem gdzie jestesmy." R: "?" J: "Mniej wiecej w samym srodku dupy"
I tak faktycznie bylo. Moj blad w nawigacji kosztowal nas okolo 1.5 godziny bladzenia. W efekcie wbilismy sie na dziko w las, szukajac szlaku. W koncu docieramy na niebieski, tym razem we wlasciwa strone. i jedziemy dalej...
Czasami mozna bylo spotkac rozne utrudnienia, w postaci...
patykow
i strumyczkow.
"No i niby jak ja mam tedy przejsc?"
Błotlight.
Oraz Unibłot.
Wspominalem juz jak na zdjeciach wychodze?
Opuszczamy Las Bronaczowa i kierujemy sie na widoczne w tle pasmo Bukowca.
Docieramy w owe pasemko.
Panorama na... moja glowe?
Mimo paskudnego blota jechalo sie calkiem fajnie.
To samo miejsce we wrzesniu : http://picasaweb.google.co.uk/zdan1990/Barnasiowka/photo#5113276847495287746
Sorry, ale nie moglem sie opanowac :D
O, a tu Zdan robi jednego z wielu driftow na blotku.
Unibłot w swoim naturalnym srodowisku.
Naprawde nie wiem co to zdjecie mialo przedstawiac...
Widok na cel naszej podrozy - Barnasiowke.
Oczywiscie zjezdzajac z pasma Bucowca, yy Bukowca, porypalismy trase i pojechalismy na dziko :D
Z czego oboje bylismy bardzo zadowoleni, bo taki frirajdowy zjazd byl genialny ;D
W koncu docieramy do asfaltu i zjezdzamy do Sulkowic na obiadek.
Tutaj musimy niestety podjac decyzje o powrocie. bo zostalo zbyt malo czasu, a jazdy po ciemku mamy oboje dosc (Rabsztyn).
Decydujemy, ze droga powrotna bedzie prowadzic przez Wole Radziszowska, Radziszow, Skawine i Tyniec.
Lanckorona i Kalwaria. Albo na odwrot :P
Miedzy innymi to zdjecie ukazuje talent fotograficzny Roberta :P
No i szybki przeskok do Tynca.
Nie wiem co ta mina miala wyrazac :P Pytajcie uczestnika tej fotki.
Walami wislanymi powoli docieramy do Krakowa.
Licznik pokazal 90km, 6600 spalonych kalorii, prawie 8 godzin jazdy. Dziekuje za uwage i pozdrawiam :)