Enduro zima? Czemu nie. Ktos kiedys powiedzial, ze nie ma zlych warunkow. Jest tylko nieodpowiednie ubranie.
Jako, ze w pelni zgadzam sie z ta opinia, o godz 10 laduje na Tobolowie, wywieziony wyciagiem.
"Kochaj Gorce!"
Moim dzisiejszym celem jest wjazd na Turbacz. Po ostatniej zimowej przejazdzce w Gorce nie liczylem na wieksza jazde
Jednak zostalem zaskoczony bardzo pozytywnie, sniezek byl ubity, co zaoowocowalo przejezdnoscia szlaku - 70%~
Ze z pogoda mam na pienku, wiadomo nie od dzis. Mimo tego ze nie bylo zapowiedzianego deszczu, ani przenikliwego zimna, to cos mi smierdzialo...
czulem, ze pogoda cos kombinuje. Nie wiedzialem co, ale potwornie silny wiatr nie sklanial do pozytywnych przemyslen na temat warunkow.
I szybciutko docieram na Suhore. No i czas na soczyste podejscie. Jak ja bym chcial tamtedy zjezdzac...
Nieustannie cisne czerwonym rowerowym, ktory swoja droga swietnie nadaje sie do enduro. Przynajmniej tego zimowego.
Widok prawdopodbnie z Obidowca na Lubon Wielki.
Wieza przekaznikowa na Luboniu.
Pierwszy widok na Tatry... szkoda tylko, ze zdjecie nie oddaje nawet w polowie piekna tego, co zobaczylem.
Oszalalem.
Po jakichs 90 minutach docieram na Hale Turbacza i zamiast skierowac swe kroki w prawo na szczyt, ja myle szlak i jade w strone Czola Turbacza (:
Docieram do owego czola, spogladam na mape i... odwrot.
W miedzy czasie pogoda zmienila sie diametralnie - bardzo silny sniezyca i widocznosc 5m~
Momentami, doslownie i praktycznie, wiatr urywal glowe.
Ze swiadomoscia, ze nie bedzie panoramki na Tatry, na ktora sobie ostrzylem zabki, bez glowy docieram do schroniska na Turbaczu.
Ktore tak wyglada od srodka. Szybkie rozmrazanie stop, pogawedka z wlascicielem schroniska i czas na zjazd.
Ale najpierw pare drobnych zdjatek (:
Dla Ryska, ktory kazal mi zrobic sobie zdjecie na dowod, ze faktycznie tam dotarlem. Niedowiarek, phi.
Kieruje sie niebieskim do Koninek, gdzie jest moja chwilowa baza.
Zdana zabawy z aparatem...
Ponownie Lubon Wielki, tym razem spowity chmurami...
Nizsze partie pasma, byly czesciowo pozbawione sniegu, co znacznie ulatwialo jazde.
Ale jazda po sniegu to i tak najlepsza szkola techniki i fabryka funu.
Prawie tam sobie polecialem... ach te mokre korzonki.
Gdybym tylko mogl uchwycic panorame z Turbacza, powiedzialbym, ze wyjazd idealny. Tak czy siak, wycieczka nr 1 jak do tej pory, zarowno pod gore i jak i w dol trasa genialna. A zjazdy naprawde bajka :) Pozdrawiam.