No i kto by pomyslal, ze po pazdziernikowych i listopadowych opadach sniegu bedzie dalo sie jeszcze uderzyc w gory, a w szczegolnosci na ponad 1500m?
Na szczycie niestety mleko absolutne.
Na okolo 30 sekund otwiera sie okno, a ja nie mogac mu sie oprzec, wyzywam sie fotograficznie.
Na niegdys swietnym zoltym szlaku spotyka nas niespodzianka - LP postanowily sciezke lekko poszerzyc i pousuwac jakze znienawidzone przez rowerzystow kamienie. Na ten moment szlak jest rozwalony na odcinku moze 50m, ale z tego co widac, to dopiero poczatek... RIP 2009.