Glodni, niewyspani, po obaleniu po 2 kaw na glowe stosujemy szybka pobudke - bardzo fajny zjazd do Tarnawy Gornej szlakiem niebieskim. Po drodze oczywiscie musze oberwac choinka po ryju, bo jakzeby inaczej :p
Sklep Avita w Zembrzycach przezyl atak dwoch wyglodnialych bikerow.
Jako, ze jeden wlasnie oproznia polki sklepowe, to ja robie jakies tam zdjecie. Jak widac pogoda nie zapowiadala sie zbyt wyjsciowo, ale przynajmniej nie padalo. Jeszcze.
Gdy sobie spokojnie wcinalismy sniadanko pod sklepem, zostalismy brutalnie przegonieni... przez deszcz.
Krotka dojazdowka do Palczy w deszczu i wbijamy sie w Pasmo Babicy. Bartek walczy na jednym z dziesiatek podjazdow w ciagu calego wyrypu.
Niestety jak zaczelo padac rano, tak padalo do samego wieczora. Ci co mieli ubranka przeciwdeszczowo sie cieszyli, ci co nie, troche mniej.
Widocznosc z dupci vol. 3.
Generalnie pasmo Babicy samo w sobie jest bardzo lajtowe, w sam raz na "niedzielna przejazdzke". Pod jednym warunkiem - nie ma takiego gnoju jak wtedy. Mialem wrazenie, ze cale bloto jakie bylo w okolicy znalazlo sie na szlaku.
Poki co, jeszcze sucho...
Nieswiadomy niczego fotografuje kolejne kfiotki.
3/4 szlaku wygladalo mniej wiecej tak... nie ukrywam, ze spora radosc sprawialo mi sprawdzanie glebokosci tych kaluz wlasnymi kolami :P Bartek w tej kwestii byl dosc powsciagliwy i sceptycznie nastawiony do takich zabaw :p
Kapliczka sw. Huberta. Kimkolwiek byl, mogl cos zrobic z tym blotem i deszczem.
Momentami bylo calkiem fajnie, np tak jak tutaj.
Po jakis 3 godzinach powolnego turlania sie, docieramy pod... pomnik powstancow, czy cos takiego. Mapa wyraznie sugeruje, ze od tego momentu poziomnice leca w dol.
Mimo niezbyt duzej wysokosci pasma, zjazd mily najpierw mlucka po kamolach przez las, potem wycinka przez pole.
Tak wygladal jowejek po taplaniu sie w tym calym bajorku... Ludzie w Myslenicach patrzyli sie lekko dziwnie.
Blotni jezdzcy i ich rumaki.
A z Myslonkow standarcik - niebieski i wio do Krakowa.
Mimo, ze calkowicie wyczerpany, to wciaz nie mialem ochoty wracac do betonowej krainy. Po calej wyprawie doszlimy z Bartkiem do jednego wniosku - chcemy jeszcze! Calkowity dystans kolo 200km, dokladny nieznany bo moj licznik postawil sie jeszcze w Krakowie przed dotarciem do pociagu, a Bartka postawil czynny opor ostatniego dnia, gdzies w okolicach zjazdu do Myslenic. Bylo warto. Pozdrawiam!