Nasza baza wypadowa - Mirów.
Taki widok z naszej bazy - zamek Mirów.
Po przyjeździe autem wraz z Jankiem do Mirowa wypakowanie rowerów poskręcanie ich w całość i w trasę.
Napawanie się widokami Jury prawie w każdym miejscu - Rzędkowice.
Rzędkowice - Karczma i Hotel Skalny.
No i dojechaliśmy do Zawiercia poprzez Morsko ( tablica Morsko obrocona przez wandali ).
W Zawierciu trafiliśmy na naszą grupę z KTK "Gronie", którzy przyjechali na rowerach z Chruszczobródu dokąd dojechali pociągiem z Tychów .
Na rozdrożu krótki postój - Morsko.
W ośrodku rekraacyjnym w Morsku czas na stemple i podziwianie obiektu wraz z zamkiem "Bąkowiec"
Chwila wytchnienia w kawiarence.
Wypożyczalnia sprzetu zimowego - w pobliżu jest stok zjazdowy.
Punkt widokowy a jakże był choć chybotliwy.
Niby głaz a to już zamek - zamek "Bąkowiec".
W oddali góra Zborów.
Tablica może nie służy za wzór do naśladowania ale informacja jakaś to w końcu jest dla zainteresowanego.
Była i jazda takimi piaskami w okolicach Podlesic.
Hotel "Ostaniec" w Podlesicach.
"Gościniec Jurajski" w Podlesicach.
Rowerki zaparkowane na terenie "Gościnca Jurajskiego" i w trasę by zdobyć górę Zborów.
Rezerwat przyrody nieożywionej Góra Zborów - 462 m n.p.m.
Na górze Zborów takich "kamyczków" ładnych była duża ilość.
Wspinających sie po tych skałkach było dużo a pogoda wyborna do tego typu atrakcji.
Nie dojść, że najwyższa to góra - 462 m n.p.m. ( Zborów ) to chciałoby się jeszcze wyżej.
I znów na rowerze.
Tuż przed zamkiem w Bobolicach, gdzie pozostawiliśmy rowery.
Jedynie Czarek zaliczył zamek z rowerem.
Zamek Bobolice w całej krasie.
Tuż przy zamku będzie kwitło życie jak ukończą ten gościniec budować choć życie już jest przy tym zamku ( Bobolice ) z racji swej urody i odrestaurowania.
Piękna kompozycja.
Zamek w Bobolicach widziany z drogi do zamku w Mirowie.
Zamek Mirów zdobyty.
A po trudach dnia całego, pedałowaniu i podziwianiu czas na grilla i uzupełnienie płynów.
Nawey doszło do potyczki zbrojnej między Tadkiem - dziadkiem a wnuczką :-)
Następny dzień i przygotowanie do wyjazdu.
Wspólne zdjęcie większości ekipy w Mirowie.
Kawiarenka Paulińska w Żarkach.
Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Leśniowskiej Patronki Rodzin w Żarkach - Leśniowie.
Zespół zabytkowych stodół kamiennych w Żarkach.
Parę św. Florianów po drodze mijaliśmy.
Nad Jeziorem Poraj.
Popas.
W Myszkowie pozostawiliśmy ekipę która pojechała dalej do Zawiercia i dalej pociągiem do Tychów a ja z Jankiem w drogę powrotną do Mirowa.
Kościół w Myszkowie.
Po drodze zwiedziliśmy jeszcze stary cmentarz żołnierzy austryjackich z 1914r. w Kotowicach.
I znów w Mirowie.
Łyk dla ochłody i dalej w drogę, w końcu za wcześnie by wracać.
I znów te piachy w kierunku Podlesic.
Co rusz płoty czy ogródki przypominają, że jesteśmy w Jurze.
Po drugim powrocie do Mirowa niespodzianka - przyjechał Zbyszek, Jurek i Marek i zaś się nie dało wyjechać.
Wielka trójka zakwaterowała się w naszym pokoju by jutro znowu rowerem pokonywać długie kilometry.
Nim "Chłopaki" przyjechali do Mirowa to zwiedzili Park Miniatur.
I na koniec naszego pobytu jeszcze zdobycie zamku w Mirowie na nogach.
Zamek Bobolice widziany z zamku w Mirowie.
W Mirowie też na skałki się wspinają.
Pożegnalne zdjęcie z wodokiem na zamek i powrót do Tychów.