Polecam z całego serca. Jako półkruche podjadaczki, na wieczornych spotkaniach, zdecydowanie się sprawdzają!
50 dag twarogu z kostki, bezczelnego, nie śmietankowego
25 dag masła, zimnego
pół kilo mąki pszennej
rozdrabniamy twaróg, dodajemy poszatkowane masło, lekko mieszamy
dodajemy dwie łyżeczki soli i pół kilo mąki. Jeśli twaróg był mokry, dosypujemy jeszcze trochę.Teraz zagniatamy szybko, w końcu ma być półkruche!
Efekt końcowy formujemy w kulę i wtykamy do lodówki.
Robimy farsz. Wędzony boczek kroimy w kosteczkę i podsmażamy. 4-5 cebul kroimy w piórka, albo drobniej.
Całość dusimy z przyprawami. U mnie był majeranek.
Szatkujemy pieczarki (5-10), dodajemy małą cebulkę pokrojoną w kostkę. Farsz ma być zdecydowanie pieczarkowy, więc nie przesadzamy z dodatkami.
Smażymy do odparowania nadmiaru płynu. Doprawiamy solą i pieprzem.
Szpinakowy, jak to u mnie. Szpinak w liściach - ok. 1/3 opakowania, krojony drobno czosnek, odrobina ostrej papryki, troszkę śmietany, przyprawy.
Do szpinakowego pasuje rokpol, czy inny dor blue. Zmienia i uszlachetnia smak. Kroimy go w drobną kosteczkę.
Kawałki ciasta (kula zostaje w lodówce) wałkujemy średnio cienko.
Dużą szklanką, bądź kubkiem wycinamy kółka. Nakłądamy farsz.
Całość zamykamy jak pierogi. Dodatkowo zabezpieczając falką na brzegu. Niektóre i tak się rozszczepią, ale nie należy się tym przejmować. Nie wpływa to na smak:)
Ślicznościowe są:)
Apetyczne...
Po nałożeniu szpinakowego farszu posypujemy kosteczkami śmierdziela.
Smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy czymś. Cebulowe posypałam majerankiem, pieczarkowe - białym pieprzem, a szpinakowe kawałeczkami rokpolu. Łatwiej było odróżniać.
Pieczemy w temperaturze 200 stopni ok. 25 minut. Kolejnym partiom wystarczy 15-20 minut. Ważne by wyjmować rumiane.