Tu się zaczęło. Praciaki.
Moja druga, lepsza połówka :)
Podejście pod Pracicę.
Mikrolodospadzik.
Trasą wyciągu Pracica. Xaga i Renia.
Górna część trasy na Pracicy.
Czasami te formy były bajkowe.
Na szlaku na Łamaną
Xaga w śniegach Himalajów :)
To co zostawało za nami.
A śniegu przybywa :/
Rest.
Xaga. Tu już ryjemy po uda.
Gałązka duszek :)
Już w ciepełku.
Nasze menu... no może nie pełne była jeszcze smażona na patelni kiełbasa, kajzerki, wędzony ser, ciastka Xagi itd. Czyli total wyżerka :)
Miał być nastrój świąteczny (Walentynki), a więc jest choć namiastaka :)
Pająk robi za górala :) (fota robiona komórką)
Po przebudzeniu zastaliśmy takie widoki...
Te zaspy sięgają nam niemal do ramion.
Schodzimy. Pająk robi "ślad".
Xaga i Renia
Bidulek 126p :)
Kocoń. Już niedaleko.
Zrobione przez przypadek :)
Darkheush, Pająk i Xaga.
Wymiana wrażeń. Już wiemy, że dobrze się skończyło - dla nas oczywiście.
BeskidoCZUBY w końcu w komplecie. To nic że dopiero w knajpie na Koconiu :)