Startuję w Kozach.
Hrobacza Łąka.
Przełęcz U Panienki i Gaiki
A za mną kominy elektrociepłowni w Czechowicach
Pierwsze łaty śniegu. To już ok. 500m.n.p.m.
Ale to już wiosna :)
Listkowiec cytrynek (Gonepteryx rhamni)
Tu już zaczyna się śnieg :)
A właściwie śnieg i błoto :)
600 m.n.p.m. już tylko śnieg.
Widok na Horobaczą.
Przełęcz U Panienki. 705m.
Chwila restu :) Czas na coś do picia i fajkę.
Ruszam w stronę Gaików i Przegibka.
Na razie nieźle.
i się zaczyna. Zapadam się miejscami powyżej kolan. Szlak zupełnie nieprzetorowany :/
Najgorzej jest na takich wiatrołomach.
Miejscami nawiane śniegu po pas.
Wreszcie Gaiki. Tu mam elegancko przedeptaną ścieżkę na Przegibek.
Tyle, że ścieżka zamienia się miejscami w rwący strumyk.
Przegibek. Nie odmówiłem sobie napoju z pianką w tej knajpie :)
W drodze na Magurkę.
Niebieski szlak. No raczej biały :)
Magura, Klimczok i Szyndzielnia.
Czyjś łańcuszek śladów, nisko, pode mną.
Widok na Bielsko :)
I znów dnem strumyka w górę.
Już prawie u celu.
Magurka Wilkowicka cała w słońcu :)
Czupel 933 m.
A za mną Hrobacza.
Kiczera i Żar.
Łamana Skała i Gibasy. Eh te wspomnienia :)
Jeszcze raz Hrobacza.
Schr. PTTK na Magurce Wilkowickiej.
Tutaj upał jest po prostu nie do zniesienia :(
Skrzyczne.
Schodzę do Czernichowa. Kolanko odmówiło współpracy :/
Jeszcze rzut oka za siebie.
Jezioro Żywieckie.
W tle majaczy miłościwie nam panująca Królowa Beskidów.
Nie jest łatwo. W butach powódź i apokalipsa :)
Nie mogłem się oprzeć przed zrobieniem makra :)
Ktoś tu kiedyś mieszkał.
Kotlina Żywiecka i Babia Góra. Ledwo widać Królową.
Górskie potoki szaleją.
Tu już mi nie zależy. I tak jestem uciorany w błocie aż po kostki :)
I spotkałem Panią Wiosnę. Nareszcie :)
Nad Żarem szybowce.
Kościelec i Jaworzyna.
Zapora w Tresnej.
Żar.
Jak ptaki.