Rabka Zaryte. U tego miłego pana zaparkowaliśmy furmankę.
Gotowi do szturmu. Napoje energetyczne uzupełnione.
A tam gdzieś majaczy nasz cel.
Phi... tylko dwie godziny?
Humory jak widać dopisują, pomimo że leje jak z cebra :D
Dwa tygodnie temu to był najpiękniejszy widok na Luboń z podejścia...
... a dziś jak widać.
Ciągle jeszcze idziemy po szlaku... jak się okazało już niedługo.
Zielono, żółto i... deszczowo.
Pozazdrościłem Xadze :D
A ścieżką wali szalony potok :D
Zaczyna się... tylko nam znanym sposobem gubimy szlak.
Gdzie my jesteśmy?
Spotykamy koleżankę Pudelka i Kapra :D
Całkiem oswojoną :D
Przez godzinę przebijamy się przez chaszcze po pas...
... aż w końcu wychodzimy na niebieski tuż przy schronisku.
Ostatnie metry, w butach wesoło chlupocze.
Po ekstremalnym podejściu należy uzupełnić płyny :D
Pan Kierownik kochany.
Chwilę później przybywa Pietruś.
Wieczorem w schronisku zabawa na całego.
Bawi się oddział PTTK Zabrze.
Nie możemy być gorsi :D
Foto by Bernie :D
Oj Kris coś mi się zdaje, że zaraz wy***wisz na chatę :D
Są przebieranki :D
Tańce również :D
Trza iść spać.
W tej książeczce rano zostaje dodany wpis.
Dla niedowidzących: "21.06.09 Obsługa fachowa i miła, polecam wszystkim to przyjazne schronisko. Grubasek za bufetem naprawdę wymiata." :D
Widok na Tatry :D
W Rabce na zakupach.
Będą placki ziemniaczane i lubońska zupa cebulowa ala Bernie :D
Pan osełkowy :D
Prosiłem aby mi nie robić zdjęć :D
Stół już o wiele lepszy :D
Ale do gładkości pupci niemowlaka jeszcze trochę brakuje :D
Ciągle pada.
Zabrzanie rozpalają ognisko :D
Pan moderator przy pracy. No tak, google to niezwykle interesująca strona :D Więcej fotek w galerii Krisa http://picasaweb.google.pl/jola.pietras/DeszczowyLubon#. Idziemy spać i rano zmykamy "do mamy".