Naprawa. Ostatnie zapasy i ruszamy w drogę.
Godzinny relaks w knajpie przy zakopiance.
Herbatka???
Dla kurażu.
Pełen luz ;)
Widok z Polany Surówki na Luboń Wielki.
Polana Surówki (Krzysie). Za chwilę spotkamy quadowca :/
Czarne chmury nad "górą z antenką".
Zaczyna sypać, ale to nic. Ciśniemy dalej ;)
Pod Luboniem już całkiem biało ;)
Sypie jakby to był styczeń a nie kwiecień ;)
Biało, zimno i .......... na Luboń już blisko ;)
W schronisku spotykamy część Czubów ;)
Pete dostaje ostatnią w życiu szklankę mleka ;)
Jest dzielny ;)
Do dna ;)
Mat naprawia gitarę ;)
kotOla eksperymentuje z upierzeniem :D
Trzech teno... wrrrróć - moderatorów ;)
No to siup Pudelku ;)
Niedziela - krajobraz po bitwie ;)
Ciężki ten poranek ;)
Pokłosie poprzedniego wieczoru.
Grześ i Kierowniczek.
Asia zwana Krysią robi coś pysznego ;)
Wieczorem zostaję już tylko z Berniem, Pietrusiem i Romusiem.
Poniedziałek - słońce, śnieg i chmury ;)
Jest cudnie ;)
Leniwie zbieram się w doliny.
Im niżej tym mniej śniegu. Niestety zaczyna się błoto po kostki.
Frasobliwy.
Już prawie w Zarytem.
Spojrzenie na Gorce...
... na Luboń...
...i jeszcze na Gorce ;)
I jeszcze jedno ;)
Jakoś to trzeba doprowadzić do porządku ;)
"Góra z antenką" zostaje wysoko nade mną.
Rabka Zdrój. Dwie godziny oczekiwania na pociąg przy wybornej kwaśnicy i piwku i pędzę do domu. Trzy dni to za mało ;)