Wariaty przyjechali :P Na dworcu w Słupsku.
Zapakujemy sie do rozowego Ferrari?
Sniadanko pierwsza klasa.
Niegrzeczny Tomus
Na “taniej” rybce. City Bar.
Pozostaly fragment “taniej” rybki. A dokladniej glowa.
Kasia sobie poszla, a my tylko siedzimy i czekamy kiedyz to ona wroci :)
No i dalej czekamy.
Pasozyt zwany Marcinem, I ja. Molo w Ustce.
Ratunku! On chce nas udusic!
Festiwal Sztucznych Ogni w Ustce
Kolejne fajerwerki
i jeszcze jedne
Jaki grzeczny jak spi ;)
Marcin - wstawaj!
Labedz pozujacy do zdjec.
Cala czworka: od prawej Kasia, Marcin, ja, Tomus zwany Mlodym.
Tomek musial sobie zrobic zdjecie z kolega
Osli zadek
Smacznego
Dolina Charlotty. Ten labedz w ogole sie nikogo nie bal.
Idealna rodzinka. Rodzice + dwojka dzieci
Rodzinki ciag dalszy.
Mamusia (lub tatus) i maly labedz.
Tomkowi lodow sie zachcialo z McDonaldsa. A juz bylismy spoznieni do herbaciarni.
Herbata w Herbaciarni.
Przenikliwy wzrok Marcina
Usteckie molo z latarni morskiej.
Tomus i Marcin na latarni.
Dwa Tomusie, zdjecie pierwsze.
Dwa Tomusie, zdjecie drugie. Ale cos za spokojne to zdjecie,
wiec zdjecie numer trzy troche urozmaicic trzeba ;)
Numer cztery.
Dead Marcin.
No i wyjezdzaja...
Ja wcale nie spie. Pociąg do Kielc via Warszawa.
Kielce by night
Widok z balkonu apartamentu Tomusiowego
Marsz na górę. “Wspinaczka” na Święty Krzyż, Łysą Górę czy jak to tam jeszcze ja zwą.
Prawie na szczycie.
“Piekny” Jarema Wisnowiecki.
W grobowcu Jaremy. Mila perspektywa.
Herbatka i ciasto. Zamiast zurku.
Jak mnie Marcin lubi
Goloborza
Przyjemnej podrozy :)
Kadzielnia. Akurat trafilismy na koncert.
Zamek w Checinach. A wyglada raczej jak jakas fabryka z kominami.
“Kominy” blizej
Zatarasowalismy wejscie do zamku
Totalna blokada wejscia
A kuku ;)
Gotowi do...
...skoku :)