Zakopiański krzywy dom, podobny do tego w Sopocie.
W sobotni wieczór, na Krupówkach, tuż po przyjeździe do stolicy Tatr. Rozpadało się, niestety...
Usiadł sobie taki samotnie na Krupówkach i sobie czyta "Tygodnik Podhalański"
Więc się do niego przysiedliśmy.
Dzień pierwszy. Niedzielny poranek powitał nas pięknym słońcem.
Już gotowy do wyjścia w góry.
Zaczynamy od Doliny Chochołowskiej. Ruszamy.
Polana Huciska.
Ścieżka ku Polanie Chochołowskiej.
Krótki postój na kanapkę...
i wędrujemy wyżej - w kierunku Trzydniowiańskiego Wierchu.
No to do góry.
Przerwa na fotki.
Ładne widoczki powoli się wyłaniają...
...a szczególnie widok na masyw Kominiarskiego Wierchu, który to tak wspaniale góruje nad Dolinami Chochołowską i Kościeliską.
W dole - Polana Chochołowska. Nad nią góruje Bobrowiec.
Już blisko do szczytu.
Ostatnia prosta. Widać już Trzydniowiański Wierch.
A w tyle króluje Kominiarski.
Na Trzydniowiańskim Wierchu
Trzydniowiański Wierch. Z tyłu - Dolina Jarząbcza.
Idziemy dalej? No oczywiście, że idziemy :) Ku głównemu grzbietowi Tatr - na Kończysty Wierch.
A po drodze rzut oka na fragment Doliny Starorobociańskiej i malutkie Dudowe Stawki.
Starorobociański Wierch - najwyższy polski szczyt Tatr Zachodnich - 2176 m npm). Na prawo - Zadnia Kopa (2162 m npm)
Już na szczycie Kończystego Wierchu najniższego dwutysięcznika w Tatrach (2002 m).
Chmura wyłącznie po stronie polskiej. Zatrzymała się po północnej stronie grani i na Słowację ruzyć nie chciała.
Cała siódemka na szczycie Kończystego Wierchu.
Po lewej słowacka Raczkowa Czuba, po prawej graniczny Jarząbczy Wierch.
Raczkowa Czuba (2194 m npm)
W dole Zadnia Dolina Raczkowa, wraz z Raczkowymi Stawami.
A chmura stoi ciągle na granicy.
Na Kończystym Wierchu, w dole Zadnia Raczkowa Dolina, a w górze szczyt Zadniej Kopy (2162 m).
Starorobociański Wierch zakryty graniczną chmurą.
Kończysty i chmura po stronie polskiej.
Schodzimy w dół do Doliny Jarząbczej
Dolina Jarząbcza
Przy zejściu z Doliny Jarząbczej już do właściwej części Doliny Chochołowskiej.
Potok Chocholowski.
Chwilowy odpoczynek na Wyżniej Jarząbczej Polanie.
I oto przed nami Polana Chochołowska. Czas na obiad w schronisku.
Uwaga, żmije na Polanie Chochołowskiej ;)
Dzień drugi. Na dobry początek słonecznego i upalnego dnia - widok na Giewont.
Nasza rezydencja w Kościelisku.
Sanktuarium MB Fatimskiej na zakopiańskich Krzeptówkach. Blisko naszej "rezydencji".
Dzisiaj wyprawa jedną z ładniejszych Tatrzańskich dolin - Doliną Roztoki.
Dolina Roztoki coraz wyżej
W drodze do Doliny Pięciu Stawów.
Wielka Siklawa
Na dole przy wodospadzie, ludziów jak mrówków
Schronisko w Pięciu Stawach.
Ruszamy dalej. Od schroniska niebieskim szlakiem w kierunku Zawratu.
Potok Roztoka, jeszcze przed spadkiem do Doliny Roztoki w postaci Wielkiej Siklawy.
Helikopter TOPRu nad Orlą Percią. Czyżby coś się stało?
Krążył i krążył, obniżył się do szlaku prowadzącego na Krzyżne i po chwili znów się wzniósł...
...i okrążył Dolinę Pięciu Stawów.
Szpiglasowa Przełęcz i Szpiglasowy Wierch
Na drugim planie zaczynają się wyłaniać wyższe partie Tatr Wysokich.
Przedni Staw i Wielki Staw zostają już w tyle
Czarny Staw Polski. Z tyłu słowackie Tatry Wysokie.
Na lewo Świnica, po środku - Zawrat.
Nad Szpiglasową Przełęczą wyłaniają się Mieguszowieckie Szczyty.
Zawrat coraz bliżej.
Wygląda zachęcająca, ale dzisiaj w tamtą stronę niestety nie idziemy, tylko już w dół, na Halę Gąsienicową.
Na Zawracie. W tle początek Orlej Perci.
Widok w stronę Hali Gąsienicowej. Niezbyt okazały, bo skały zasłaniają.
Fotograf na Zawracie
A tuż obok była Świnica, tak blisko... Niestety już było zbyt późno. Został czas tylko na zejście.
W dole Zadni Staw. Za nim graniczna grań. Z tyłu wyłania się Krywań.
Dwa kroki na Orlej. Niestety tylko dwa,
Widok na Tatry Wysokie. Na pierwszym planie Miedziane, Szpiglasowa Przełęcz, Szpiglasowy Wierch. Na drugim Gerlach, Rysy, Wysoka, Mięguszowieckie Szczyty, Cubryna.
A tam z tyłu wystające to oczywiście Krywań.
Początek zejścia z Zawratu.
- Tylko nie patrz w dół. - Shrek, ja patrze w dół.
Początek zejścia. Łańcuchy czekają.
Ten strach w oczach, patrząc na łańcuchy.
I w dół, po łańcuchach
Łańcuchowy szlak spod Zawratu. Nawet siostra zakonna z habicie tam schodzi i całkiem nieźle sobie radzi.
Widok na Granaty i Kozi Wierch
Słońce na Granatach.
Po prawej Zmarzły Staw.
Kozi Wierch + Granaty. Ach ta piękna Orla Perć :)
Granaty
Granaty, dalej Żółta Turnia.
Nasz ukochany Zawrat. Tyle już przeszliśmy.
Widać już Czarny Staw Gąsienicowy. Ładnie z tej strony wygląda.
Kozia Przełęcz, Kozie Czuby, Kozi Wierch.
Świnica.
Kaczki na Czarnym Stawie Gąsienicowym
Od prawej: Świnica, Zawrat i dalsza część Orlej Perci.
Orla Perć górująca nad Czarnym Stawem.
Słońce już zachodzi, a myjeszcze nawet nie w Murowańcu.
Pomnik upamiętniający M. Karłowicza, zdobywcy Kościelca, który tutaj zginął.
Dzień trzeci. Po długiej wyprawie i późnym powrocie dzień wcześniej, dzisiaj lżejsza wyprawa. Idziemy do Doliny Małej Łąki.
Postój nad Małołąckim Potokiem.
Tatrzański pasikonik.
Wielka Polana Małołącka. Chyba najładniejsza z tatrzańskich Polan.
Idziemy dalej. Ostatni rzut oka na Polanę.
W Dolinie Małej Łąki zadziwia roślinność. Totalne zachwianie tatrzańskich pięter roślinnych.
Obok siebie rosną zarówno drzewa liściaste, iglaste, chwasty, kosodrzewina i...
... czerwona porzeczka!!!
Co ona robi na wysokości 1 500 m n.p.m., na tyłach Giewontu, tuż pod Czerwonymi Wierchami?
Widok na Dolinę Małej Łąki i Wielką Polanę.
I już tylko kosodrzewina została. Bez porzeczek i chwastów.
Przełęcz Kondracka. Z widokiem na Giewont.
A na Giewont ponoć godzinna kolejka do łańcucha. Z wyprawą na Giewont daliśmy sobie więc spokój.
Mały Giewont i przełęcz Siodło, przez którą wiedzie czerwony szlak na Giewont z Doliny Strążyskiej.
Na Przełęczy Kondrackiej
Widok na Kopę Kondracką. Początek Czerwonych Wierchów.
Z widokiem na Tatry Wysokie
Na Hali Kondratowej. W tle Przełęcz pod Kopą.
Hala Kondratowa
I pora na odpoczynek w moim ulubionym tatrzańskim schronisku - na Hali Kondratowej.
Kasprowy Wierch
Schronisko
O, i Energa tutaj :)
Na Kalatówkach, w Pustelni brata Alberta.
Cela św. brata Alberta, wraz z jego relikiwami.
I już w Kuźnicach. Kolejka na Kasprowy.
Właśnie odjeżdża w górę.
A po chwili przyjeżdża następna.
Dzień czwarty. Było deszczowo. Ale malutki deszczyk to nie powód by nie iść w góry ;)
Ubrani niczym teletubisie w kolorowe peleryny, ruszamy na krótki i łatwy szlak do Doliny Białego.
Po drodze mijamy Wielką Krokiew.
i owieczki.
i wchodzimy do Doliny Białego.
- doliny krótkiej, ale bardzo urodziwej.
Dolina Białego.
Przy podejściu na Sarnią Skałę (1377 m)
Niestety mgła okryła całą okolicę...
...i z Sarniej Skały powinny być widać z jednej strony Zakopane, z drugiej Giewont. Niestety nie było widać nic oprócz mgły.
Nawet mnie słabo przez tę mgłę widać.
Teraz na dół. Trochę ślisko.
Można poskakać po tych skałach na szczycie niczym sarna (pewnie stąd nazwa).
No to schodzimy, w kierunku Doliny Strążyskiej
Chwilowa przerwa w bufecie na Polanie Strążyskiej, który wita gości powyższym wierszykiem.
Dzień piąty. I ponownie Dolina Chochołowska.
Ruszamy jak zwykle z Siwej Polany.
Przystanek na Polanie Huciska.
Polana Chochołowska.
W głębi - kaplica na Polanie Chochołowskiej.
Bacówka na Polanie Chochołowskiej,
którą zapewnie na długo zapamiętamy :]